Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
184 posty 938 komentarzy

Kto nadzorował lot TU154M? cz.3

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W dwóch pierwszych częściach swojej notki przeanalizowałem możliwość monitoringu i nadzoru nad lotem Tu154M w dniu 10.04.2010 do Smoleńska przez następujące służby i instytucje:

1.MSZ  2.BOR  3.COP/CHSZ   4.MON: a)36SPLT b)SKW c)SWW d)kierownictwo MON

Pora na przyjrzenie się kolejnym instytucjom:

5. Kancelaria Prezydenta / Zespół Obsługi Organizacyjnej Prezydenta / BBN

Nie udało mi się niestety dotrzeć do żadnej relacji, jak wyglądał poranek w Pałacu Prezydenckim: kto był odpowiedzialny za planowe dotarcie Prezydenta na lotnisko, czy ktoś z wyższych urzędników Kancelarii żegnał Prezydenta opuszczającego Pałac Prezydencki oraz czy któryś z wyższych urzedników Kancelarii lub ZOOP czy też BBN pełnił w jakiejkolwiek formie w tym dniu dyżur.

Prezydenta Lecha Kaczyńśkiego na lotnisku Okęcie żegnał jako ostatni, wg swojej własnej relacji, Pan Klarkowski, ale w zasadzie nie był on urzędnikiem Kancelarii, a jedynie doradcą prezydenta d/s społecznych. Z opublikowanego z nim przez  "Nasz Dziennik" w dn.23.03.2011  wywiadu, można się dowiedzieć, że:

Kiedy wszyscy wsiedli do samolotu, podszedlem do trapu, żeby tam czekac na przyjazd prezydenta. Czekałem wówczas razem z gen. Andrzejem Błasikiem, a niedaleko samolotu chodził kapitan Arkadiusz Protasiuk. (...) Pan prezydent wraz z ochrona przyjechal w ostatniej chwili i zamienilismy wlasciwie jakies zdawkowe zdania.(...)

tejże relacji wynika, że Pana Klarkowskiego, który po pożegnaniu Prezydenta pojechał do domu, o "awarii" TU154M  poinformował "ktoś ze znajomych, który prywatnie wylatywał z Okęcia"

Podobnie zresztą brzmi relacja Pana Dudy, podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta, którą można obejrzeć i wysłuchać w filmie "Mgła":

Zadzwoniła do mnie znajoma naszej rodziny i pierwsze co, to krzyknęła do telefonu "Andrzej" i rozpłakała się. Ja mówię "co się stało?" bo to była sobota rano, a onamówi "spadł samolot z prezydentem". 

Wracając jeszcze na chwilę do relacji Pana Klarkowskiego, co zrobił po otrzymaniu informacji o "awarii" w Smoleńsku:

Włączylem telewizor i błyskawicznie udałem sie na Krakowskie Przedmieście, do swoich kolegow. Okazało sie, że paradoksalnie byłem ta osoba, która mogła zweryfikowac liste osob na pokładzie. Byly watpliwości co do tego, czy z prezydentem leciał Jacek Sasin.
-Co sie dzialo w Kancelarii, kiedy juz Pan tam przyjechal?
- Pobieglem od razu do gabinetu prezydenta. Wszyscy tam obecni plakali...

Niestety, nie dowiadujemy się z tej relacji, ani kto był obecny, ani jakie były podejmowane w Kancelarii działania; z całego wywiadu wynika jednak, że urzędnicy / doradcy prezydenta o tragicznej sytuacji dowiadywali się od znajomych albo z radia czy telewizji (czyli po godzinie 9 rano, jak wynika chociażby z relacji tvn24, w której te informacje pojawily się o 9.19), a w samej Kancelarii nie miano jeszcze nawet kontaktu z Panem Sasinem, skoro Pan Klarkowski musiał weryfikować informację, czy był on czy też nie na pokładzie Tupolewa. Dyrektorem Zespołu Obsługi Organizacyjnej Prezydentabył w tym czasie Pan Janusz Strużyna (i nadal nim jest); na jego temat interesujące informacje podał swego czasu wprost:

W Kancelarii Prezydenta RP na dyrektorskich stanowiskach nadal pracują urzędnicy, którzy pełnili tam odpowiedzialne funkcje w czasach, gdy Wojciech Jaruzelski był prezydentem. Andrzej Dorsz i Janusz Strużyna przeszli do Kancelarii Prezydenta RP automatycznie po likwidacji Kancelarii Rady Państwa. Obaj zostali w niej zatrudnieni, gdy przewodniczącym Rady Państwa (organ będący odpowiednikiem prezydenta w PRL) był Henryk Jabłoński. W ciągu kilkunastu lat, które upłynęły od tamtej epoki, awansowali. W czasach gdy Mieczysław Wachowski był szefem gabinetu Lecha Wałęsy, Janusz Strużyna został dyrektorem zespołu obsługi organizacyjnej kancelarii. Odpowiada m.in. za programy wizyt głowy państwa. Strużyna należał do ulubieńców Marka Ungiera, wieloletniego szefa gabinetu Aleksandra Kwaśniewskiego. 

Niestety, mimo intensywnych poszukwiań, nie natrafiłem na żadną relacją Pana Strużyny, co robił rankiem dnia 10.04.2010 oraz w jaki sposób dowiedział się o Tragedii TU154M.

Kolejnym potwierdzeniem, że Kancelaria Prezydenta, sekretariat, ZOOP czy też BBN nie posiadały bieżących informacji o tym, co się wydarzyło z samolotem TU154M, może być relacja Pana Zołoteńki, doradcy ministra Władysława Stasiaka, który w wersji książkowej filmu "Mgła" tak wypowiada się o poranku 10.04.2010:

- Jak się pan dowiedział o katastrofie?

- Byłem w domu, włączyłem radio około godziny dziewiątej, radiową Trójkę. Od razu zorientowałem się, że coś jest nie tak. Po chwili przekazano informację, że pojawiły się problemy w trakcie lądowania z samolotem „prezydenckim". (...) Zaczęli dzwonić do mnie znajomi, pytać, czy jestem, czy żyję? Nie wiedzieli, czy nie leciałem tym samolotem. Potem pojechałem do kancelarii, na Wiejską. Kiedy dotarłem na miejsce, w kancelarii było już kilka osób. Jola, sekretarka ministra Stasiaka, Damian, jego kierowca, asystent, można powiedzieć. Był pan dyrektor Janusz Strużyna,który odpowiadał za protokół. Od niego wziąłem listę pasażerów, wiedziałem więc, kto poleciał samolotem. Jola już dzwoniła do dyrektorów, żeby ustalić gdzie są, co robią. Pojechałem do Pałacu Prezydenckiego. Był tam już minister Witold Waszczykowski, którego słyszałem wczesniej w Trójce, i doradca szefa BBN-u pan Piotr Naimski. Stopniowo dojeżdżały kolejne osoby. (...)

-Był pan jednym z pierwszych urzędników, którzy tego dnia przyjechali do pracy, ale co właściwie można było zrobić?

- Byłem w Kancelarii około wpół do dziesiątej, może za dwadzieścia.(...)  Myśmy zrobili to, co leżało w zakresie naszych kompetencji, czyli przyjechaliśmy do pracy, zorientowaliśmy się w sytuacji i czekaliśmy na dyspozycje. W każdym razie trzy godziny później, kiedy robiliśmy zestawienie, kto jest na miejscu, to właściwie byli już przedstawiciele wszystkich komórek organizacyjnych. I w sporej części samorzutnie, bez wezwania z czyjejkolwiek strony. (na podstawie artykułu w portalu wpolityce.pl)

Jesli chodzi o BBN, to wiceszefem tej instytucji był w tamtym czasie Pan Waszczykowski; on również dowiedział się o "katastrofie" z radia:

Ponadto były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego relacjonuje jak wyglądała sytuacja w Polsce w pierwszych godzinach po katastrofie smoleńskiej.

- Ze względu na liczne wydarzenia międzynarodowe zostałem w kraju. Gdy usłyszałem w radiu o awaryjnym lądowaniu moja pierwsza reakcja była typowo urzędnicza. Starałem się dodzwonić do ministra Szczygło, jednak jego telefon nie odpowiadał. (artykuł w blogpress.pl relacjonujący wysłuchanie min. Waszczykowskiego przed  zespołem d/s katastrofy smoleńskiej)

Ze struktury BBN (zmienionej przez nowe kierownictwo mianowane przez Prezydenta B. Komorowskiego) trudno wywnioskować, czy istnieje w nim jakaś całodobowa służba dyżurna; po tragicznej katastrofie CASY w 2008 r. można się było tylko dowiedzieć, że są w BBN oficerowie dyżurni (artykuł w tvn24.pl), ale jakie są ich kompetencje i czy mogli mieć jakąkolwiek możliwość monitoringu czy też kontroli lotu TU154M na zasadach bieżących w dn. 10.04.2010, niestety nie udało mi się ustalić.

Z przytoczonych przeze mnie powyżej relacji wynika, że struktury Kancelarii Prezydenta w kraju nie miały pojęcia, co się działo z TU154M podczas lotu do Smoleńska, jak również nie natknąłem się na jakąkolwiek informację, aby którykolwiek z pracowników./ urzędników tych struktur był informowany przed "katastrofą", że mogą wystąpić jakieś problemy z lądowaniem Tupolewa w Smoleńsku ze względu na złą pogodą, czy też aby ktokolwiek z się nimi konsultował w kwestii wyboru ewentualnego lotniska zapasowego.

Nie udało mi się dotrzeć do jakichkolwiek informacji, aby którakolwiek ze struktur Kancelarii Prezydenta miała techniczne możliwości nadzoru lub monitoringu lotu TU154M do Smoleńska.

Osobną kwestią są pracownicy / urzędnicy Kancelarii Prezydenta przebywający rankiem 10.04.2010 w Katyniu lub też na lotnisku Smoleńsk Sieveirnyj; najwyższym rangą z nich był Pan Jacek Sasin, zastepca szefa Kancelarii Prezydenta. Oprę się w tym momencie na notce Free Your Mind "Wokół zeznań Sasina (2)" (za jego zgodą  - dziękuję), który bardzo jasno i klarownie opisał, jak wyglądały działania Ministra Sasina rankiem dn.10.04.2010 r::

Prezydencki minister dochodzi zatem do wniosku, że lepiej pojechać do Katynia dopilnować aparatury nagłaśniającej, bo z nią mogą się pojawić problemy („obawialiśmy się, że nie będzie działało nagłośnienie”). Pomijając już powód zmiany decyzji i „wagę” problemu, jakim jest kwestia nagłośnienia, którym mogłoby się zająć trzech pozostałych pracowników kancelarii udających się do Lasu Katyńskiego, to można z tych relacji Sasina wywnioskować przede wszystkim to, iż rankiem 10 Kwietnia  nie ma on żadnych wiadomości z Okęcia, co do tego, jak wygląda wylot prezydenckiej delegacji – co w sytuacji organizowania uroczystości wydaje się bardzo zadziwiające. Biorąc zaś pod uwagę to, iż  ruskie lotnisko nie było sprawdzone (ani przez polski MSZ, ani przez pracowników kancelarii, ani nawet przez BOR) przed przylotem tejże delegacji, to niewybranie się na nie rankiem 10 Kwietnia było poważnym zaniedbaniem ministerialnych obowiązków, szczególnie jeśli Sasin zakładał (a mówi o tym wprost), iż to pracownicy kancelarii lecący z Prezydentem zadbają o właściwy przebieg początku wizyty.

Polecam przeczytanie całej notki Free Your Mind na ten temat, bo doskonale opisuje działania urzędników Kancelarii Prezydenta w Katyniu i Smoleńsku w dniu 10.04.2010; ja natomiast od razu przejdę do konkluzji:

Z relacji Ministra Sasina, który przebywał w tym czasie w Katyniu, wynika, że nie miał on żadnego kontaktu ani z delegacją prezydencką, ani z Okęciem i kompletnie się  nie orientował, że mogą wystąpić jakieś problemy związne ze złą pogodą na lotnisku w Smoleńsku, a informacje dotyczące przebiegu lotu TU154M otrzymywałza pośrednictwem Panów Stachelskiego i Kwiatkowskiego, a de facto od wspomnianego już pierwszej części mojej notki Pana Górczyńskiego (który z kolei otrzymywał je od oficera FSO Kozłowa). Z jego własnej relacji wynika, że w żadnym stopniu nie nadzorował ani nie monitorował lotu TU154M z Prezydentem na pokładzie, lecącego na uroczystości w Katyniu.

Podobnie zresztą  było z Panem Wierzchowskim, urzędnikiem gabinetu szefa Kancelarii Prezydenta, który oczekiwał na przylot Delegacji na lotnisku Smoleńsk Sieviernyj. Z jego wypowiedzi w filmie "Mgła" wynika, że był zupełnie nieświadomy rozgrywających się niemal na jego oczach wydarzeń; sam zresztą mówi, że najpierw nie zdawał sobie sprawy z tego, że w ogóle doszło do "katastrofy", a potem, że myślał "może to nie ten samolot, to niemożliwe".

Sam Minister Sasin dotarł na miejsce "katastrofy" ok. 9.30 - 9.40 czasu polskiego; można o tym dowiedzieć się z jego relacji przed zespołem parlamentarnym (wg wiadomości.onet.pl).

Minister stwierdził także, że gdy przybył na miejsce katastrofy ok. godz. 9.30-9.40 czasu polskiego, nie była tam prowadzona akcja ratunkowa. Jak mówił, w pewnej odległości od wraku stały karetki pogotowia, a wokół nich zgromadzony był personel medyczny. - I to, co mnie wtedy uderzyło, to że właściwie akcja ratunkowa jako taka na miejscu katastrofy nie jest prowadzona - zaznaczył. (...) Relacjonował, że gdy dowiedział się, że doszło do wypadku, poprosił funkcjonariusza BOR dowodzącego pozostałymi znajdującymi się na cmentarzu w Katyniu, by skontaktował się z BOR-owcami przebywającymi na lotnisku i spytał, co się tam wydarzyło. - Dla mnie było absolutnie naturalne, (...) że na lotnisku są funkcjonariusze, którzy będą w stanie udzielić nam informacji, co się wydarzyło. On mnie poinformował, że takiej możliwości nie ma, bo funkcjonariusze BOR na lotnisku nie przebywają- oświadczył Sasin.

Niestety, nie udało mi się ustalić, czy Minister Sasin czy też jakiś inny urzędnik Kancelarii Prezydenta otrzymał w sposób bezpośredni, tj. z Polski, informację o wylocie TU154M z Okęcia; a jeśli tak, to o której godzinie taką informację dostał i od kogo.

Nie będę się zajmował w tej cześci mojej notki kwestią oceny tego, co zrobili, a co tak naprawdę powinni zrobić urzędnicy Kancelarii Prezydenta po Tragedii, która się wydarzyła; dosadnie podsumował to FYM w swojej notce.

Zastanawia mnie jednak, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta nie wykazali większej inicjatywy, szczególnie podczas poranku 10.04.2010: mam na myśli przede wszystkim sprawę odpowiedniego zabezpieczenia lotniska w Smoleńsku.

Być może byli przekonani, że odpowiednie służby RP działają w profesjonalny sposób, a poza tym zupełnie nie brali pod uwagę, że w przypadku podróży Prezydenta Lecha Kaczyńskiego do Rosji, a tym bardziej do Katynia, mogą zaistnieć jakieś "nieprzewidziane" okoliczności podczas samego lotu?

Dziwi mnie jednak "zdziwienie" Pana Ministra Sasina, który dopiero po otrzymaniu informacji o "awarii" samolotu z Prezydentem na pokładzie, zorientował się, że na lotnisku w Smoleńsk Sieviernyj praktycznie nie ma ochrony BOR. Czy nie przyszło mu do głowy, lub też jego podwładnym, aby wcześniej, choćby poprzedniego dnia, sprawdzić tę kwestię z odpowiedzialnymi za tę ochronę funkcjonariuszami?

Czy Zespół Obsługi Organizacyjnej Prezydenta nie powinien brać udziału w obiegu, czy też przekazywaniu ważnych informacji pomiędzy odpowiednimi służbami, a urzędnikami Kancelarii Prezydenta, znajdującymi się w Katyniu czy tez na lotnisku w Smoleńsku? A może i urzędnicy tego zespołu nie byli na bieżąco informowani o pogarszającej się pogodzie i możliwości zaistnienia zmian w zaplanowanych uroczystościach?

Jak to w ogóle było możliwe, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta, znajdujący się na miejscu, byli kompletnie odcięci od bardzo ważnych informacji dotyczących pogarszających się warunków pogodowych na lotnisku docelowym, przewidywanych w związku z tym odpowiednich działań załogi samolotu (próbne podejście) oraz ewentualnego ustalenia lotniska zapasowego, w trakcie samego przelotu TU154M do Smoleńska?

Jak to się stało, że funcjonariusze BOR znajdujący się w Katyniu, również nie posiadali żadnej wiedzy o możliwej zmianie planów co do godziny przybycia Delegacji z Prezydentem na czele?

Czy nie wygląda to tak, że ktoś celowo zablokował przepływ tego typu informacji do urzędników Kancelarii Prezydenta, a nawet do funkcjonariuszy BOR znajdujących się w Katyniu, aby nie wykonywali oni "niepotrzebnych" telefonów i nie wprowadzali "niepotrzebnego" zamieszania, choćby poprzez podjęcie próby kontaktu z Delegacją znajdującą się na pokładzie TU154M lub też ustalenia, czy samolot nie zostanie skierowany na lotnisko zapasowe i w związku z tym rozpoczęcie uroczystości w Katyniu może się opóźnić?

Należy również pamiętać o tym, że Kancelaria Prezydenta nie ma żadnych uprawnień wykonawczych, nie ma żadnego bezpośredniego dostępu do tajnych informacji, nie ma możliwości zarządzania służbami państwowymi, wojskiem, ABW, SWW, SKW, BOR czy też dyplomacją; urzędnicy Kancelarii Prezydenta powinni otrzymywać odpowiednie informacje od służb rządowych, a podczas lotu TU154M najwyraźniej ich nie otrzymywali.

 

Wytłuszczenia w tekście pochodzą od autora, oprócz fragmentu z notki FYM-a, który została wstawiona bez żadnych zmian. Specjalne podziękowania dla FYM-a za możliwość zacytowania fragmentu jego tekstu "Wokół zeznań Sasina (2)".

KOMENTARZE

  • Pytania rodzą kolejne...
    Choćby taki oto przykład:
    "(...)Biorąc zaś pod uwagę to, iż ruskie lotnisko nie było sprawdzone (ani przez polski MSZ, ani przez pracowników kancelarii, ani nawet przez BOR) przed przylotem tejże delegacji, (...)"

    - Czy służby MSZ wiedziały, że lotnisko nie zostało sprawdzone przez BOR i pracowników kancelarii?
    - Czy BOR wiedział, że lotnisko nie zostało sprawdzone przez pracowników kancelarii i służby MSZ?
    - Czy pracownicy kancelarii wiedzieli, że lotnisko nie zostało sprawdzone przez służby MSZ i BOR ?

    * Jeśli nikt nic nie wiedział, czy poinformował kogokolwiek o takim stanie rzeczy?
    * Jeśli wiedział - czy poinformował kogokolwiek, że nie dopełniono podstawowych czynności i co zrobił by ich dopełnić?

    Wystarczył jeden telefon o powyższej sytuacji na pokład Tupolewa by tam zapadła decyzja o nielądowaniu. Telefony przecież działały - dowód "zniknione" z pamięci komórek (m.in.min.Sasina) rozmowy z ranka 10.04.2010. Chyba, że... ktoś "pomógł" by takie połączenie było niemożliwe. Wobec tego pytanie - kto "pomógł"???

    Czy tak działa machina - każdy sobie rzepkę skrobie?

    Całkowity brak synchronizacji w działaniach różnych służb 10 kwietnia 2010 przyczynił się do tragedii. Czy taki sam miał miejsce 7 kwietnia 2010 ?
    Gdyby zanalizować i porównać działania np. tych trzech w/w służb w dniu 7 i 10 kwietnia 2010 (wg mnie jeśli nie ma to powinno powstać takie porównanie), na podstawie różnic w działaniach możnaby dojść do wielu wniosków, które pomogłyby wyłonić konkretną lub konkretne osoby, które niedopełniły swych obowiązków, czym przyczyniły się do katastrofy.
    Tu trzeba powiedzieć jasno - KATASTROFA STAŁA SIE W WARSZAWIE ! Wrak i 96 trumien obojętnie gdzie, czy w Smoleńsku czy gdzieś na trasie lub w innym niewiadomym miejscu, to tylko jej "efekt" końcowy.
    Rosjanie napewno maczali palce w tym wszystkim (choćby szympansy z tzw.wieży kontrolnej na Siewiernym), ale wszystko zaczęło się w Warszawie - gdyby tam się nie zaczęło, Krasnokutskij nie miałby kogo nakierowywać na kurs i ścieżkę.
    Zabójcy Prezydenta i 95 towarzyszących Mu osób są w Warszawie. Jeśli prokurator generalny i naczelny prokurator wojskowy tego nie wiedzą, to niech wiedzą, że Polacy wiedzą.
  • @contessa
    "Gdyby zanalizować i porównać działania np. tych trzech w/w służb w dniu 7 i 10 kwietnia 2010 (wg mnie jeśli nie ma to powinno powstać takie porównanie), na podstawie różnic w działaniach możnaby dojść do wielu wniosków, które pomogłyby wyłonić konkretną lub konkretne osoby, które niedopełniły swych obowiązków, czym przyczyniły się do katastrofy. "

    Bardzo dobry pomysł, nie widziałem takiego opracowania. Może być problem z dotarciem do informacji o działaniach służb w dn. 07.04.2010, ale pewnie coś można znaleźć. Pomyślę o takim porównaniu - bo zgadzam się, to by dało pewien obraz sytuacji i wskazało na konkretne osoby.
    Co do synchronizacji - coraz bardziej skłaniam się do wniosku, że był ktoś, kto intensywnie tej synchronizacji przeszkadzał, ale na wnioski przyjdzie jeszcze czas - następna część to kancelaria Premiera, a Pan Arabski postanowił chyba wykonać działania wyprzedzające przed moją kolejną częścią...
    Bardzo dziękuję za Pani cenny komentarz
    Pozdrawiam serdecznie
  • Czy FYM należy do antypisowskiej Partii Smoleńskiej? ;)
    http://freeyourmind.salon24.pl/311197,wokol-zeznan-sasina-2

    To naprawdę mocna rzecz, znowu przywalił i to w Sasina, otoczenie śp Prezydenta. Cóż, żywi zawsze będą podejrzani o jakiś udział w spisku i ściemnianie od pierwszej minuty po egzekucji. Kto unikał lotu samolotem śmierci jest TYM BARDZIEJ podejrzany jako "coś wiedzący" & "przeczuwający".

    FYM to taki Ścios nr 2, albo nawet (dłuższy staż na top listach blogerów prawicy) nr 1, ale jak widać wali (przed wyborami!) w ludzi PiS, bo przecież trwa import kadr prezydenckich wprost do PiS, na listy PiS, czy do Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    To Sasinowi nie pomoże w karierze politycznej. Będzie to cytowane.

    Czy trwa utrącanie winnego czy niewinnego, który nie sprostał PO ZAMACHU swojej roli jaką mógł spełnić. Nie uchronili swojego prezydenta, to zawsze jest wina, obciążenie. Tyle głów i wszystkie jak puste makówki? Trudno w to uwierzyć, doprawdy trudno.
  • @Marek Kajdas
    Powołałem się na notkę FYMa, ponieważ szanuję i cenię jego dążenie do wyjaśnienia Tragedii Smoleńskiej. Czy wali w Sasina? Kazdy może mieć swoje zdanie na ten temat; najlepiej oprzeć sie na tym, co mówi sam Sasin - ja to zdanie również mam, ale zaprezentuję je po całym cyklu notek, czyli jeszcze co najmniej po omówieniu Kancelarii Premiera i analizie instrukcji HEAD.
    Staram się opisywac w miarę obiektywnie to, co działo się w dn. 10.04.2010 podczas lotu Tupolewa - na razie staram się w miarę mozliwości nie oceniać, a raczej zadawac pytania, na które będę chciał m.in. dzięki komentarzom do moich tekstów na ten temat, odpowiedziec. Wydźwięk tej notki moze byc nieco nieprawidłowo odbierany, bo dotyczy wyłącznie kancelarii Prezydenta - ale gdybym chciał pomieścić wszystko w jednej notce (prosze spojrzec na rozmiar cz 1 i 2), to tekst stałby sie nie do przebrnięcia, więc musiałem podzielic omówienie instytucji i urzedów które mogły nadzorować lot TU154M tamtego dnia.
    Zwracam również uwagę, że być może urzędnicy Prezydenta byli celowo wprowadzani w błąd - stąd mogą wynikac ich reakcje i działania po "katastrofie".
    Pozdrawiam i dziekuję za Pana komentarz
  • @Marek Kajdas
    Beznamiętnie czyli obiektywnie patrząc na sprawę to każda osoba, która brała udział w obsłudze i organizacji lotu do Katynia 10.04.2010 jest potencjalnym podejrzanym.
    W żadnym toczącym się śledztwie nie mają prawa grać sympatie (antypatie też) bo wtedy śledztwo przestaje być śledztwem, a przedstawiciele Temidy przestają być niezawiśli. Dlatego np. prowadzone przez NPW śledztwo smoleńskie od samego początku było mało wiarygodne. Jeszcze bardziej NPW stała się niewiarygodna i wręcz podejrzana o pomaganie w zacieraniu śladów w momencie, w którym z prowadzonego przez siebie śledztwa wyłączyła zamach jako potencjalną przyczynę katastrofy. Jak do tego wszystkiego dodamy broniących się zębami i pazurami przed ekshumacjami prokuratorów, przesłuchania których dokonuje się nie zaraz po katastrofie, a dopiero po 13 miesiącach i to nie z własnej woli i własnego poczucia obowiązku, a dlatego, że zleca je prokuratura FR, to widać czarno na białym że prokuratura robi to z sympatii do umoczonego w katastrofie rządu RP. Min.Sasin napewno dużo wie, ale być może dlatego, że nie dzieli się publicznie swą wiedzą - dlatego jeszcze żyje. Niestety niedzielenie się swą wiedzą skutkuje powstawaniem różnych podejrzeń. Vide - prokuratorzy wojskowi, nieinformujący opinii publicznej o toku śledztwa, wbrew własnym zapewnieniom, że społeczeństwo będzie regularnie informowane... Miały być regularne comiesięczne spotkania prokuratorów z rodzinami ofiar - minęło 13 miesięcy, a ile ich było? Dwa zamiast 12...
    Tak z ręką na sercu - Pan nie ma żadnych zastrzeżeń do p.Sasina?
    A czy FYM jest jak Scios, Scios jak FYM ... Właściwie to kto to jest Scios, FYM, Marek Kajdas, Ander, moja miłość - czy ktoś ma wiarygodną nie do obalenia informację że to jakaś V kolumna??? Tak łatwo szastać insynuacjami...

    Pozdrawiam.

    contessa - TW "bałkańska". Qrde !
  • @ander
    "Bardzo dobry pomysł, nie widziałem takiego opracowania"

    Ja też się nie spotkałam, nie mam też jak zrobić bo do tego trzeba mieć dojścia do dokumentów w kancelariach premiera i prezydenta żeby było wiarygodne. Z resztą to zadanie dla prokuratury i śledczych, jedno z podstawowych, ale wątpię czy to zrobili bo już by była pełna jasność, zamiast której mamy dalej smoleńską mgłę...

    Pozdrawiam i proponuję brudzia -
    chlup, buzia, rąsia, contessa jestem.
    .;)
  • @Marek Kajdas
    Jeszcze słówko...
    Ciężko i smutno się robi gdy blogerzy rzucają podejrzenia na innych blogerów. Zwłaszcza gdy chodzi o śledztwo smoleńskie...
    Polecam mój niedawny artykuł na ten temat:

    http://contessabalcanese.nowyekran.pl/post/12259,blogerskie-sledztwa-smolenskie-co-jest-grane

    To by było na tyle. Przepraszam jeśli w czymś uraziłam ale walczę o resztki zdrowego rozsądku w ludziach bo jeśli coś/ktoś nas jeszcze nie zniszczył, to ulegniemy autodestrukcji, na własne życzenie...
    Pozdrawiam.
  • @contessa
    Bardzo mi miło, contesso :)
    Twój komentarz do MK trafia w sedno - staram się być obiektywny, bo doświadczenie mi podpowiada, że nie wszystko moze byc takie, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
    To tak jak ze złodziejem, prawda? Przecież gdybysmy wiedzieli, ze to złodziej, to byśmy pilnowali swojego portfela w jego obecności non stop. Oczywiście, nic tym przykładem nie sugeruję :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • @ander,contessa
    tego typu zestawienia wizyt z 7 i 10 kwietnia, oraz dla porównania innych wizyt prezydenta to swoisty fundament punkt wyjścia do szukania różnic, różnic być może krytycznych... w szczególności warto porównać zabezpieczenia wizyt w krajach poza unią i poza NATO... czyli nie u sojuszników lub wręcz u krajów neutralnych czy obcych, a takim jest federacja rosyjska... to nie jest sojusznik choćby piar i wspólne uśmiechy powtarzały to setki razy pod rząd... chyba że nasz rząd zawarł jakieś tajne porozumienie o sojuszu o którym nie wie... nikt nawet nasi oficjalni sojusznicy z NATO... zdrada o świcie... mgła zapadła nad Warszawą w ludzkich sercach i przesłoniła oczy reszty... notka na kursie i ścieżce. Pozdrawiam.
  • @Avern
    Gdy w kraksie samochodowej ginie zwykły Kowalski i Nowak, bada się nie tylko drogę hamowania obu pojazdów, ich sprawność. Bada się zawartość alkoholu we krwi itd. rutynowe badania. Nasi "spece" od Smoleńska zaczęli od czego? Od wyłączenia hipotezy zamachu i pominięcia rutynowych czynności z otwarciem trumien włącznie bo... Rosjanie sobie tego nie życzyli. Też mi argument, komu do cholery służą, czyje interesy obsługują?

    Dziś się chwalą, że wysłali specjalistów od fonoskopii do Moskwy... Czym będą badać tam te skrzynki (w rezultacie tylko jedną) - linijką, cyrklem ? Przy pomocy lupy będą szukać miejsc sklejenia taśmy acetonem (pamiętam mój pierwszy w życiu magnetofon i klejenie zerwanej taśmy zmywaczem do paznokci, hahaha), a może wynajmą jakiegoś Szarika, potrafiącego wyniuchać ślady acetonu... Co ja mówię - oni nawet nie dotkną czarnej skrzynki CVR, będą tylko obserwować czynności Rosjan i to się nazywa wg prokuratorów wojskowych "śledztwo"...
    Przepraszam, jestem tylko zwykłym muzykiem, nawet niespecjalnie przepadam za Agatą Christie, Hitchcockiem itd., ale na Boga - niech rząd RP, prokuratury nie robią ze mnie głupka większego niż jestem i na siłę bo tak im pasuje by im włos z głowy nie spadł. Niech nie wmawiają, że to co robią to są polskie procedury, bo polskie procedury to są te, które oni celowo omijają...
    I dziękuję za ruski "kurs i ścieżkę", tu jest Polska i jej kursu i ścieżki powinni się trzymać, nie kursu i ścieżki szympansów z Kremla.

    Pozdrawiam.
  • @contessa
    "komu do cholery służą, czyje interesy obsługują? jest takie ładne określenie zaprzyjaźnione z pożytecznym idiotą... bodajże agentura wpływu... komuś tam służą...
    Pozdrawiam.
  • @contessa
    To jest wojna informacyjna. Wśród popularnych blogerów na pewno są agenci wpływu, tak być po prostu musi. Zatem ktoś świadomie działa żeby nas w konia zrobić, zwodzić na manowce. Kto? Nie wiem. Trudno orzec kto bredzi, bo jest tyle hipotez, wszystkie są po części prawdopodobne, czyli efekt ogłupienia, zaszumienia osiągnięto wzorcowo.

    To ważny kanał dezinformacji i nie jest zostawiony na samopas. Jeżeli zwykły bloger coś tam sobie "bredzi" (np ja, zakładam że tylko od czasu do czasu) to nie ma wielkiej szkody, ale jeżeli FYM, czy ktoś, to już nie są żarty, bo mają miliony czytelników systematycznie ich czytających, są cytowani nawet w mediach drukowanych, telewizji, radio.

    Nie miałbym podejrzeń do Sasina gdyby podzielił los innych, a tak niestety cień podejrzeń jest niezbyt wysoką ceną przeżycia, wyrwania się z listy proskrypcyjnej, bo tym była w istocie co do wielu tam zacnych ludzi. Inni zginęli niejako z przypadku, ale to trudno ocenić, może zadziałał Boży Plan. Miałem takie sytuacje w życiu, skomplikowane sploty wydarzeń, kontakty wielu ludzi żeby ocalić jakieś życie, czy je zmienić na lepsze. Po prostu byłem "użyty" przez Opatrzność do jakiegoś celu, którego nie rozumiałem aż do wyjaśnienia sprawy.

    Każdy z nas miał sytuacje groźne dla życia, ale żyjemy. Nie była pora na nas. Na nich jednak przyszła. Trudno to pojąć, ale tak już jest. Niekiedy w jednej sekundzie ginie wielu ludzi, tak było w Hiroszimie, czy podczas tsunami ostatniego w kilka minut. Czy każda z ofiar miała zginąć? Pojęcia nie mam, ale na pewno niektórzy CUDEM ocaleli :)

    Nie sądzę żeby w spisku dało się udowodnić udział komukolwiek, bo zawsze obroni się twierdzeniem o dobrych intencjach, jakimś pokrętnym tłumaczeniem, zatem chodzi o ustalenie czy to był zamach. Do tego nie trzeba ustalenia grupy zamachowców i całej bandy spiskowców, zamydlaczy śledztwa. Mnie tylko o to chodzi. To obudzi Polaków, nawet tych największych głupców, zdrajców może nawet. W końcu miliony towarzyszy, setki tysięcy kapusi już nie chce służyć Moskwie, a służyli. Nawet ci wyszczekani generałowie szlify zdobywający w SB, WSW, czyli w KGB, GRU.

    Nie głosowałbym m.in na Sasina na miejscu wyborców z okręgu gdzie startuje. Nie uchronili prezydenta, za to im PŁACILIŚMY, tego oczekiwaliśmy. Cóż to za kuriozalny pomysł ten lot takim składem, takim samolotem do takiego celu, na takie lotnisko. Za dużo tych dziwów. Za dużo na przypadek. Muszą być nasi też trefni, ale kto?

    Kiedy ogłoszono że śp Lech Kaczyński leci ratować Gruzję, to pomyślałem sobie - zestrzelą Go i mamy III wojną światową, w każdym razie poważny kryzys. Przytomnie jednak zabrał zakładników-żywą tarczę z innych prezydentów, zwłaszcza Juszczenko był ważny. Ukraina by Rosji nie darowała zniewagi. Jednak w 2010 jakoś nie przyszło mi do głowy iż może dojść do zamachu, ale wiecie dlaczego? Bo nie znałem listy pasażerów. Gdybym ją znał, to wiedziałbym że do zamachu dojdzie na miliard procent z całą pewnością.

    Teraz prognozuję niedobre wydarzenia po wyborach wygranych przez PiS, więc... PiS raczej je przegra łudząc się iż za 4 lata zgarną jak Fidesz 2/3 mandatów. Potrafią to zgrabnie zrobić jak w 2007, wyglądało na autentyczną, naturalną przegraną, podobnie prezydenckie w 2010. Te wybory można było wygrać, ale nie chcieli po prostu. Teraz nie mogą wygrać, nie narażą kraju na straszny kryzys, może wojnę i siebie na różne nieprzyjemności jak to w stanie wyjątkowym, wojennym, np internowanie, delegalizację.

    Chyba jednak pora na ofensywę komitetów alternatywnych, to zmusi PiS do objęcia władzy w koalicji z komitetami prawicy które przejdą. Tego zapału nie można jednak zmarnować. To kadry na wspaniałe ruchy społeczne. Trzeba to jednak z głową zrealizować bez osłabiania PiS.
  • @Avern
    "...to nie jest sojusznik choćby piar i wspólne uśmiechy powtarzały to setki razy pod rząd"

    Jedynym wytłumaczeniem dla mnie są duże pieniądze - ale to żadna tajemnica, bo przecież PO oficjalnie mówi, że o to jej chodzi w tej całej "poprawie" stosunków z Rosją. Niestety, spodziewam się, że tak jak za PRL, nasz kraj tak naprawdę nie zyskuje, ale traci -coraz bardziej uzalezniając się krok po kroku od władców Kremla.
    Pytanie: czy robi to tylko dla własnych korzyści (firm i osób powiązanych z PO), czy tez robi to, bo hipteza G.Brauna jest prawdą i nie dotyczy tylko Wrocławia?
    Pozdrawiam
  • @Marek Kajdas
    Co do Sasina - najlepiej posłuchać/przeczytać, co sam mówi.
    Ale powiem inaczej: czy ktoś 2005 r. przypuszczał, że np. Pan J. Kaczmarek będzie się zachowywał w ten, a nie inny sposób?
    Nie mam zamiaru nic sugerować, nie mając chociażby poważnych poszlak, ale nie będę też unikał komentowania zachowań, które mnie co najmniej zastanawiają.
    Pozdrawiam
  • @ander
    ogromne pieniądze śmierdzące mafijnymi powiązaniami lub najstarsza na świecie agentura wpływu...
    Pozdrawiam.
  • @Marek Kajdas
    "To jest wojna informacyjna. Wśród popularnych blogerów na pewno są agenci wpływu, tak być po prostu musi. Zatem ktoś świadomie działa żeby nas w konia zrobić, zwodzić na manowce. Kto? Nie wiem. Trudno orzec kto bredzi, bo jest tyle hipotez, wszystkie są po części prawdopodobne, czyli efekt ogłupienia, zaszumienia osiągnięto wzorcowo. "

    Szukanie ciemnej strony jest dobre ale bez przesady bo rodzi paranoję, która przybiera formę epidemii, co z kolei jest niebezpieczne dla całej populacji.
    W blogerskich poszukiwaniach rozwiązania zagadki smoleńskiej widzę tylko ogromne zaangażowanie, poświęcenie prywatnego wolnego czasu i mrówczy trud. I m.in. FYM to robi, najzwyczajniej w świecie dzieląc się swymi spostrzeżeniami z innymi. Odbiorca Jego przemyśleń, wniosków, może najwyżej stwierdzić, że pokrywają się z jego spostrzeżeniami lub nie. Nic poza tym. Natomiast - kto świadomie działa żeby nas w konia zrobić, kto ogłupia i zaszumia celowo i z premedytacją? Kto wprzęgnął w to wiodące media i po co ? Ano - jak już jesteśmy przy Smoleńsku, to przy nim pozostańmy - zatem kto ? Oczywiście, że w pierwszym rzędzie ci wszyscy, którzy mając wszystkie narzędzia w swych rękach i pełny dostęp do akt śledztwa udają Greka albo rżną głupa, eliminując a priori hipotezy rzucające na nich podejrzenie. Tak, TO już napewno jest wojna informacyjna, choć osobiście nazywam to dywersją na maxa organów państwowych przeciwko państwu polskiemu. Nimi napewno nie jest dochodzenie prawdy ścieżkami intelektu własnego blogerów.

    Pisze Pan - "Nie wiem. Trudno orzec kto bredzi (...)"...
    Przy takiej niewiedzy rzucać podejrzenia na kogokolwiek? Ja w życiu bym sobie nie pozwoliła. Póki nie mam w ręku twardych dowodów, które obroniłyby mnie w sądzie, w wytoczonej mi sprawie o zniesławienie...

    Proszę nie traktować powyższego jako próby obrony konkretnego blogera bo jeśli jutro ktoś wyjedzie z pretensjami i zarzutami agenturalności względem innego blogera, stawiającego swoją hipotezę w kwestii Smoleńska, to też pokażę pazury bo tak mi każe sumienie.

    Za własne uwagi odnośnie p.Sasina dziękuję.
    Odnośnie minionych wyborów prezydenckich - moim zdaniem Polska nie potrzebuje dziś prezydenta Jarosława bo potrzebuje premiera Jarosława, ale to na marginesie bo choć Smoleńsk w tle to już nie tak bezpośrednio jak wpis Averna.

    Pozdrawiam.
    PS. Nie zabierałam głosu w przepychankach odnośnie 3 drogi nE bo uważam, że na szukanie nowych dróg każdy czas jest dobry, zwłaszcza gdy polskie "być albo nie być" jest zagrożone. Mam natomiast zastrzeżenia co do formy jej szukania. Gdyby była inna - być może miałaby szansę być kompatybilna z PiS. NE poszedł na żywioł co w sumie jest pochwalne (i charakterystyczne dla nowych idei), ale mu wyszło niezręcznie i będzie za to płacił długo. Wiele wypowiedzi komentatorów niestety wydłuży to spłacanie. Nie wiem czy są tego świadomi...
  • @Marek Kajdas: tyle hipotez, wszystkie są po części prawdopodobne
    Nie. Są prawdopodobne. I nieprawdopodobne.
  • @contessa
    "...kto świadomie działa żeby nas w konia zrobić, kto ogłupia i zaszumia celowo i z premedytacją? Kto wprzęgnął w to wiodące media i po co ?"

    Pozwolę sobie nawiązać do Twoich słów pochodzących z Twojego komentarza do wypowiedzi Pana Marka Kajdasa: oprócz Gazety Polskiej, Naszego Dziennika oraz Uważam Rze praktycznie żadne z mediów tzw. mainstreamowych nie zajmuje się sprawą Tragedii Smoleńskiej, a jeśli już, to jest dokładanie tak, jak napisałaś - publikując jakieś wrzutki lub wręcz dezinformacje.
    Dlaczego?
    Logika podpowiada prawidłową odpowiedź.
    Wydawałoby się również, że nie powinno być ważniejszej sprawy niż wyjaśnienie tej Tragedii dla polskiego rządu, ale patrząc na to, co ten rząd "zrobił" po 10 kwietnia i co nadal "robi" w tej sprawie, to i w tym przypadku logika nie pozostawia zbyt dużego pola manewru.
    Blogosfera jest praktycznie jedynym miejsce, w którym coś się naprawdę dzieje w kwestii wyjaśniania tej Tragedii; jestem przekonany, że gdyby nie pewne teksty, które się w blogosferze pojawiły, to komisja Millera czy tez Prokuratura w ogóle nie przejmowałaby się prowadzeniem jakiegoś tam "śledztwa", a tak to przynajmniej musi dbać o pozory, chociaż oczywiście o co miesięcznych spotkaniach z rodzinami ofiar już chyba dawno zapomniała.
    Jedyne, co mnie martwi w blogosferze, to sprytne próby skłócania blogerów, prowadzących swoje analizy siłą rzeczy w różnych kierunkach - tym bardziej, że raport MAK jako dokument określający bezpośrednie przyczyny "katastrofy" można wyrzucić do kosza.
    Mam jednak nadzieję, że blogerzy ci zorientują się wcześniej czy później co do intencji tych cwaniaków, którzy dobrze wiedzą, że trudniej się pracuje samemu, niż w jakieś zintegrowanej grupie, która potrafi sobie ustalić cele oraz plan pracy.

    "Proszę nie traktować powyższego jako próby obrony konkretnego blogera bo jeśli jutro ktoś wyjedzie z pretensjami i zarzutami agenturalności względem innego blogera, stawiającego swoją hipotezę w kwestii Smoleńska, to też pokażę pazury bo tak mi każe sumienie."

    Bardzo mnie cieszy, że tak napisałaś :)
    Pozdrawiam
  • @ander
    W zupełności zgadzam się z tym, co napisałeś powyżej bo również odnoszę wrażenie, że gdyby blogosfera nie rozdmuchiwała sprawy Smoleńska to sprawy już dawno by nie było. I nie ma znaczenia jak stawiane przez blogerów hipotezy przyczyn katastrofy są bliskie czy dalekie formy faktycznej i czy drążenie ich odbywa się w prawidłowym kierunku...
    Diabli mnie biorą gdy nalatuje się na blogerów śledczych smoleńskich bo gdyby nie oni to katastrofie smoleńskiej już dawno by ukręcono łeb przy samej dupie. To właśnie oni - prą jak walec i milimetr po milimetrze miażdżą kłamstwa wciskane przez prokuratorów, rząd, mainstream. Niechby nawet któreś z tych blogerskich śledztw było agenturalną wrzutą to ma to i swoją dobrą stronę - w końcu w tej konkretnej sprawie Smoleńska, taka wrzuta musi posiadać choć jeden element wiarygodny, który staje się dla "nieagentów" odskokiem do nowych poszukiwań, przy okazji których wypływają dotychczas nieznane istotne elementy. Czyli - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, a czas zawsze odsieje plewy od ziarna.

    Kilka miesięcy temu napisałam notkę pt." Smoleńsk - nie ważne jak, ważne, że znów się mówi"... Co prawda nie było tam słowa o blogosferze, ale tytuł emblematyczny i do czasu ostatecznego wyjaśnienia przyczyn katastrofy będzie zawsze aktualny.
    Gdybym dziś miała notkę przeredagować by nadać aktualności to nic bym w niej nie zmieniła, jedynie dopisała ciąg dalszy, zaczynający się prawie tak samo jak wtedy w sierpniu gdy powstawała, bo znów mamy taki moment po katastrofie smoleńskiej, kolejny zresztą, w którym rząd, prokuratury, wiodące media panicznie unikają tematu Smoleńska.
    Może nawet to zrobię? Jak być mocherem-faszystą, oszołomem, jątrzycielem to być nim całą gębą. Nie na pół gwizdka - ha ha ha !


    http://www.niepoprawni.pl/blog/1792/smolensk-nie-wazne-jak-wazne-ze-znow-sie-mowi
  • @ander - jeszcze słowo
    Piszesz:
    "Wydawałoby się również, że nie powinno być ważniejszej sprawy niż wyjaśnienie tej Tragedii dla polskiego rządu, ale patrząc na to, co ten rząd "zrobił" po 10 kwietnia i co nadal "robi" w tej sprawie, to i w tym przypadku logika nie pozostawia zbyt dużego pola manewru."

    Pomijam, że przyzwoity rząd podałby się do dymisji zaraz po katastrofie i że ten Tuska robi co może by.... wyjść z matni, w którą sam się wpakował.
    Chodzi mi jednak o fragment "nie powinno być ważniejszej sprawy niż wyjaśnienie tej Tragedii"... Obojętnie w jakim kontekście fraza ta by była użyta.
    Polska z przed 10 kwietnia 2010 i po to dwie różne Polski. Tamten kwietniowy poranek tak diametralnie zmienił kierunek, w którym Polska zmierzała, że logika podpowiada tylko jedno konkretne pytanie - komu katastrofa była potrzebna, kto co i ile na niej skorzystał.
    Odpowiedź od miesięcy toczy się na naszych oczach i kto jej nie widzi - ten ślepy, głuchy, głupi i niepoczytalny.

    Użyłam wyżej zwrotu "dwie Polski"... Ja widzę trzy, ale o tym napiszę w najbliższym czasie w nowej notce.
    Pozdrawiam.
  • @contessa
    "Co by nie było - po medialnej ciszy w sprawie Smoleńska pierwsze strony gazet aż uginają się od treści z katastrofą związanych."

    To oczywiście z tamtego Twojego tekstu, sprzed kilku miesięcy.
    Przypuszczam, że niedługo będzie to ponownie bardzo aktualne.

    "Odpowiedź od miesięcy toczy się na naszych oczach i kto jej nie widzi - ten ślepy, głuchy, głupi i niepoczytalny."

    Dokładnie...

    Pozdrawiam serdecznie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej