Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
184 posty 938 komentarzy

Organizator wizyty Prezydenta.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na początek przytoczę Państwu pewną wypowiedź:

W swoim czasie uczestniczyłem w audycji watykańskiego radia podczas pierwszej wizyty papieża do Warszawy, i przekazywałem bezpośrednie informacje w języku rosyjskim dla Radia Watykańskiego. I zobaczyłem wtedy ludzi, którzy zebrali się i zaczęli być solidarni. I wtedy narodziła się nowa Polska, w tamtym momencie(1)

Prawda, że to trafne stwierdzenie? Ci z nas, którzy pamiętają pierwszą wizytę Jana Pawła II w Polsce, wiedzą, jak mocno wpłynęła ona na świadomość naszego narodu, zniewolonego od kilkudziesięciu lat przez system komunistyczny. Podpisałbym się pod przytoczonymi powyżej słowami obydwiema rękami, gdyby nie jedno ale...

Zapisy rejestracyjne zachowane w archiwach świadczą, że do współpracy ze służbami specjalnymi został pozyskany jeszcze jako student. Do pracy w wywiadzie wytypował go Wydział XIV Departamentu I – najbardziej elitarna struktura wywiadu PRL. Osoby zwerbowane przez ten wydział i kierowane do pracy za granicą zwykle były ukadrawiane, czyli stawały się oficerami SB. Wydział XIV zajmował się wywiadem z pozycji „N”, czyli „nielegalnych”. Nielegałowie nie korzystali z dyplomatycznych kanałów łączności. Wiadomości do kraju były przekazywane przez własny system łączności radiowej lub przez kurierów.
W 1975 r. (...) zgłosił się do zakonu jezuitów w Rzymie. Perfekcyjna znajomość rosyjskiego sprawiła, że mimo młodego wieku szybko zaczął być dopuszczany do największych tajemnic dotyczących polityki wschodniej Watykanu.
(2)

Co z tego wynika? Papież przyjechał pierwszy raz do Polski w 1979 r. Przytoczona na samym początku wypowiedź miała z kolei miejsce 12.04.2010 r. Słowa o "ludziach, którzy zaczęli być solidarni" powiedział człowiek, który rozpoczał pracę dla wywiadu PRL w marcu 1973 r. (3)

Tym człowiekiem jest Tomasz Turowski.

Organizator wizyt Premiera i Prezydenta RP w Katyniu, skierowany do pracy w Moskwie w dn. 14.02.2010 r. przez ówczesne kierownictwo MSZ w charakterze kierownika wydziału politycznego Ambasady RP:

Kierownik wydziału politycznego dokonuje także okresowej oceny pracowników wydziału; współpracuje z pozostałymi wydziałami ambasady i związanymi z nią jednostkami organizacyjnymi w dziedzinach odnoszących się do realizacji zadań merytorycznych wydziału politycznego oraz wykonuje, zgodnie z Regulaminem Służby Zagranicznej, inne polecenia kierownika placówki. W ramach tych poleceń pan Turowski otrzymał od ówczesnego ambasadora zadanie udziału w przygotowaniu wizyt w Katyniu zarówno premiera Donalda Tuska 7 kwietnia 2010 r., jak i prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 r.(4)

Ambasadorem polskim w Rosji w owym czasie był Pan Jerzy Bahr, natomiast szefem Ministerstwa Spraw Zagranicznych Pan Radek Sikorski, nadal piastujący ten fotel.

Pan Turowski nie wypowiadał się w polskich mediach, jak "przygotowywał" te wizyty. Nie natrafiłem też na żadną jego wypowiedź opisującą poranek 10.04.2010 r. na lotnisku Smoleńsk Sieviernyj, choć znajdował się on na płycie lotniska i oczekiwał na Delegację. Powrócę do tej sprawy w drugiej części swojej notki.

Kwestia organizacji wizyty Prezydenta została poruszona w "Białej Księdze"; przytoczę fragment ze strony 40:

- wizyta przygotowawcza, które miała się odbyd w Katyniu i Moskwie w dn. 3-5 marca 2010 r. została w ostatniej chwili „odwołana przez organizatorów” (załącznik nr 15),

- także zaplanowany na 10 marca wyjazd grupy roboczej do Smoleoska został w dn. 5 marca uznany przez stronę rosyjską za nieaktualny (załączniki nr 16 i 17),

- 11 marca Ambasada RP w Moskwie przekazała do Kancelarii Prezydenta RP informację o nowym planowanym terminie wizyty przygotowawczej w dn. 24 marca (załącznik nr 18); termin potwierdzono w dn. 15 marca (załącznik nr 19 i 21),

- 16 marca amb. Jerzy Bahr przekazał do Kancelarii Prezydenta RP informację, że w związku ze zorganizowaną w dn. 17-18 marca wizytą delegacji rządowej z min. T. Arabskim i min. A. Kremerem w Moskwie, nie jest możliwe zrealizowanie programu zaplanowanej na dz. 19 marca wizyty w Moskwie min. M. Handzlika z Kancelarii Prezydenta RP, więc powinno się przełożyd ją na późniejszy termin (załączniki nr 22).

W omawianym czasie Kancelaria Prezydenta RP sygnalizowała swoje wątpliwości dotyczące stanu lotniska w Smoleńsku (załącznik nr 20).

Współdziałanie MSZ ze stroną rosyjską prowadzone było tak, że polscy urzędnicy nigdy przed tragedią nie sprawdzili stanu lotniska w Smoleńsku.

Zastanawiające jest to "współdziałanie" polskich urzędników MSZ ze stroną rosyjską. Pan Tomasz Turowski doskonale znał przecież tamtejsze realia oraz z pewnością posiadał bardzo dobre kontakty z odpowiednimi urzędnikami rosyjskiego MSZ:

W 1993 r. rozpoczął pracę w MSZ. W departamencie Europa II (zajmującym się Europą Wschodnią) najpierw był doradcą, potem wicedyrektorem. W 1996 r. wyjechał do ambasady w Moskwie. Tam najpierw pełnił funkcję radcy, potem ministra pełnomocnego. W 2001 r. został ambasadorem na Kubie. – Był wysoko oceniany przez naszych rosyjskich partnerów, o czym wiem drogą nieoficjalną – mówił ówczesny szef MSZ Władysław Bartoszewski, rekomendując Turowskiego na stanowisko ambasadora na Kubie 8 marca 2001 r. (5)

Jak widać, Pan Turowski przez kilka lat pracował na eksponowanym stanowisku w polskiej ambasadzie w Moskwie, a wcześniej, na przełomie lat 1989-90, jak wynika z lektury przytoczonego powyżej artykułu, sporo podróżował po Rosji. Podczas swojej pracy w Ambasadzie Pan Turowski miał bardzo "ciekawych" kolegów, m.in. Andrzeja Załuckiego:

Andrzej Załucki, podobnie jak Tomasz Turowski, ukończył wydział filologii rosyjskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W drugiej połowie lat 90. razem trafili do pracy w polskiej ambasadzie w Moskwie – Andrzej Załucki został ambasadorem nadzwyczajnym, a Tomasz Turowski ministrem pełnomocnym, nieformalnym zastępcą ambasadora. (...) Według dokumentów IPN, Załucki został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa - najpierw kontrwywiadu, a później wywiadu PRL(6)

Nie był to jego jedyny "ciekawy" kolega w tamtych okresie; innym był Pan Leszek Tobiasz:

W tym samym okresie attaché wojskowym w stolicy Rosji był płk WSI Leszek Tobiasz, główny świadek oskarżenia w aferze marszałkowej. To właśnie on w listopadzie 2007 r. zgłosił się do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z propozycją, że pomoże udowodnić korupcję w Komisji Weryfikacyjnej. Później okazało się, że żadnej korupcji nie było, ale Komorowski i płk Tobiasz doprowadzili do tego, że ABW podjęła działania wobec członków komisji.(6)

Powrócę jednak jeszcze na chwilę do nieco wcześniejszych czasów, do lat 80-tych. W wywiadzie dla radia WNET wypowiedział się na temat Tomasza Turowskiego Pan Piotr Jegliński, który m.in. założył i prowadził na terenie Francji wydawnictwo Editions "Spotkania", drukujące książki zakazane w tym czasie w PRL i co najważniejsze, znał go osobiście. Tomasz Turowski pojawił się u niego w wydawnictwie w 1982 r, powołując się na rekomendację m.in. Aleksandra Smolara :

"(...) Zgłosił się do redakcji jako Jezuita, który właśnie przyjechał do Paryża.(...) Był, jest to człowiek bardzo sympatyczny, który potrafi nawiązać szybki kontakt z rozmówcami.(...) Kim był, kim jest Tomasz Turowski, to trudno na razie powiedzieć. Ja nawet nie wiem, czy to jego prawdziwe nazwisko.(...) Ten XIV oddział czy wydział był monitorowany przez sowieckie służby. (...) On miał jeden z pseudonimów "Orson" i posiadał numer 9596. Ja przyniosłem tutaj takie dwa jego donosy do centrali, pisane zresztą 17 stycznia roku 89-ego. (...)(7)

Polecam Państwu cały ten dwudziesto-pięcio minutowy wywiad z Panem Piotrem Jeglińskim, ponieważ można się z niego dowiedzieć wielu interesujących rzeczy o samym Tomaszu Turowskim, jak również o sposobach i metodach jego działania.

Człowiek ten, będąc agentem wywiadu, przez niemal 10 lat "pracował" w środowisku zakonnym; potrafił zdobyć przychylność wielu kościelnych hierarchów i odpowiednio ją wykorzystywać, aby mieć dostęp do wielu ważnych tajemnic Watykanu, choćby tych, dotyczących jego polityki wschodniej; pisał donosy na swoich znajmych i przyjaciół (choć zapewne była to przyjaźń jednostronna i wynikała z braku świadomości o faktycznej naturze Turowskiego), najprawdopodobniej wykorzystując jednocześnie te znajomości, aby dotrzeć do swoich kolejnych "celów operacyjnych" ...

Zapewne nigdy nie dowiemy się całej prawdy o tym gorliwym funkcjonariuszu komunistycznych służb specjalnych. Nie mamy nawet pewności, dla jakich pracował: czy tylko dla polskich? Nie wiadomo, dlaczego nagle opuścił zakon jezuitów i wziął ślub z obywatelką Hiszpanii. Nie znamy powodów, dla których w drugiej połowie lat 80-tych pojawił sie ponownie w Polsce i zaczał pracować w strukturach Stronnictwa Demokratycznego, próbując jednocześnie podtrzymywać kontakty, nawiązane przez niego w Watykanie i we Francji, o czym w swoim wywiadzie dla radia WNET wspomina Pan Piotr Jegliński. Zastanawiająca jest jego kariera w MSZ w latach 90-tych; być może umieszczenie go na liście "polskich szpiegów" przez władze Rosji w 1998 r. było tylko kolejnym elementem gry, mającym "pomóc" mu w jej dalszym, szybkim rozwoju i przy okazji stworzeniu odpowiedniej "legendy"?

W listopadzie 1997 r. dziennik „Życie” opublikował listę pracowników ambasady rosyjskiej w Polsce, którzy mieli się zajmować działalnością szpiegowską. W odpowiedzi w końcu stycznia 1998 r. „Niezawisimoje Wojennoje Obozrienije” („NWO”), weekendowy dodatek do „Niezawisimoj Gaziety”, powołując się na swoje niezależne źródła, opublikował listę 19 pracowników Ambasady Rzeczpospolitej Polskiej w Moskwie, którzy wypełniali funkcje „wychodzące poza ramy działalności dyplomatycznej”. „Eksperci „NWO” przeprowadzili dziennikarskie śledztwo i wyjaśnili, że i w Ambasadzie Polski w Moskwie szereg pracowników wypełnia nie tylko zadania postawione przed nimi przez polski MSZ (...). Najwyższym rangą urzędnikiem ambasady jest na tej liście Tomasz Turowski, minister pełnomocny, nieformalny zastępca ambasadora. Jak ustaliła „Gazeta”, cztery wymienione osoby od dawna nie pracują w ambasadzie. Jedna z nich wyjechała ponad dwa lata temu” – pisała 31 stycznia 1998 r. „Gazeta Wyborcza”.

Afera z ujawnieniem nazwisk pracowników polskiej ambasady w Moskwie odbiła się szerokim echem w mediach, chociaż ani MSZ, ani polska ambasada w Moskwie, ani sam Tomasz Turowski nie komentowali tej sprawy.

Co ciekawe, Tomasz Turowski wówczas z Moskwy nie wyjechał, nie było żadnych retorsji ze strony Rosjan; według informacji znajdującej się na stronie internetowej MSZ pracował on w polskiej ambasadzie w Moskwie od 1996 do 2001 r. (8)

Okazuje się, że Tomasz Turowski często bywał w Ambasadzie RP w Moskwie również w późniejszych latach; mało tego, że bywał, to czasem nawet na jej terenie... mieszkał. Pracował wtedy podobno jako konsultant dla jakiejś firmy famaceutycznej. Było to mozliwe, ponieważ szczególnymi względami darzył go ponoć sam pan Ambasador, Jerzy Bahr. (9)

Tomasz Turowski był (jest?) również mocno powiązany z Moskiewską Akademią Ekonomii i Prawa, co szczegółowo opisał w swoim artykule "Tomasz Turowski - architekt przyjaźni z Moskwą" Pan Aleksander Ścios (10). W dniu 15.04.2010 Tomasz Turowski, jako "Временный поверенный в делах посольства Республики Польша в России", wziął udział w międzynarodowej (w swoistym sensie) konferencji «Подвиг советского народа в Великой Отечественной войне 1941-1945 гг.» (11) . Nie tylko zresztą w tej; zainteresowanych odsyłam na strony MAEiP, na których można znaleźć inne przejawy aktywności Tomasza Turowskiego na tej uczelni. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce uczelni (12) "Томаш Туровски", a nastepnie kliknąć "Поиск по сайту".

Wracając do 15.04.2011 uważam, że bardzo zasadnym wydaje się pytanie, zadane przez Pana Aleksandra Ściosa w jego artykule:

Zapewne – można byłoby zapytać, co polski dyplomata robił w takim gronie pięć dni po narodowej tragedii, w której zginął prezydent państwa i elita polskiego życia publicznego? Czy w tym szczególnym okresie nie było innych zajęć dla urzędnika ambasady RP w Moskwie?

Polecam Państwu lekturę całego tekstu, ponieważ Pan Aleksander Ścios przytacza w nim wiele intrygujących faktów, dotyczących działalności Tomasza Turowskiego w ostatnich latach, m.in. również o jego związkach z Wyższą Szkołą Hotelarstwa i Gastronomii w Poznaniu, która z kolei jest powiązana poprzez osobę założyciela, Romana Dawida Taubera, ze spóką R.D.T Institut International de l'hotellerie de la Restauration et du Turisme (holding) SA (13) .

Osobną kwestią jest "zaangażowanie się" Tomasza Turowskiego w "ekumeniczne pojednanie" pomiędzy katolikami a prawosławnymi, o czym można przeczytać w informacjach KAI z dn. 23.03.2010:

Wiadomo już, że 7 kwietnia premierzy Polski i Rosji uczczą w Katyniu zarówno polskie, jak i rosyjskie ofiary zbrodni stalinowskich. Donald Tusk i Władimir Putin przejdą wspólnie do miejsca upamiętniającego ofiary represji stalinowskich pod krzyżem prawosławnym, złożą pod nim wieńce i wspólne przejdą na polski cmentarz wojenny.

Zarówno 7 i 10 kwietnia odbędą się modlitwy, prowadzone przez duchownych prawosławnych i katolickich. Nie wiadomo jeszcze, kto będzie reprezentował Kościoły. Jak wynika z informacji KAI, ze strony Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego będą to osobistości dość wysokiego szczebla.

„Dokonuje się forma ekumenicznego pojednania ze strony zarówno katolickiej jak i prawosławnej i to w tak symbolicznym miejscu jak cmentarz w Katyniu” – ocenił w rozmowie z KAI ambasador tytularny RP w Moskwie Tomasz Turowski. Dodał, że uroczystości w Katyniu będą stanowić „gest politycznego zadośćuczynienia moralno etycznego i równocześnie gest bliskości chrześcijańskich Kościołów”.(14)

To jest być może temat na osobną notkę; można się tylko zastanawiać, czy to zaangażowanie nie wynikało przypadkiem ze znajomości wśród katolickiej hierarchii kościelnej, które Tomasz Turowski nawiązał podczas swojego pobytu w Watykanie w latach 70 i 80-tych. Mogło ono mieć również inny podtekst: w ostatnich latach widoczna jest wyraźna "współpraca" pomiędzy Cerkwią i władzami Rosji, a szczególnie jej resortami "siłowymi", o czym można przeczytać w artykule Pani Agaty Dubas z Ośrodka Studiów Wschodnich:

(...) Paradoksalnie największe poparcie Cerkiew znajduje wśród ministerstw siłowych. Byli prześladowcy religii prawosławnej stali się we współczesnej Rosji jednymi z większych jej orędowników. Symbolicznym wydarzeniem ilustrującym ich współpracę z resortami siłowymi było m.in. otwarcie w 2002 roku kaplicy w budynku Federalnej Służby Bezpieczeństwa na Łubiance. Obecnie w coraz większej liczbie jednostek wojskowych pojawiają się prawosławne kaplice, a prawosławni duchowni często uczestniczą w wojskowych uroczystościach. Również Ministerstwo Spraw Zagranicznych wspiera Cerkiew w budowie kaplic na terytorium placówek dyplomatycznych i okazuje pomoc w odzyskiwaniu mienia należącego do niej przed rewolucją. (...)

Przejawem uprzywilejowanej pozycji prawosławia jest demonstracyjne zaangażowanie się w kwestie religijne polityków i najwyższych urzędników państwowych na czele z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem i premierem Władimirem Putinem. Wyrazem tego jest częste i ostentacyjne (prezentowane w mediach) uczestnictwo przedstawicieli władz państwowych w najważniejszych świętach prawosławnych. Z kolei hierarchowie prawosławni biorą udział w ważnych uroczystościach państwowych
. (15)

Kariera Tomasza Turowskiego w służbie dyplomatycznej jak widać niesie ze sobą wiele zagadek, łącznie z najważniejszą: kto go personalnie wskazał, jako najbardziej odpowiednią osobę, której można powierzyć odpowiedzialność za przygotowanie wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w 2010 r.? Być może odpowiedź na to pytanie kryje się ponownie w latach 80-tych. Dziwnym trafem, w 1984 lub 1985 roku w Rzymie przebywał... Radek Sikorski. Czy poznał w tym czasie Tomasza Turowskiego? Proszę obejrzeć, posłuchać i samemu spróbować wyciagnąć wnioski:

W dn.10.04.2010 r. Tomasz Turowski był na płycie lotniska Smoleńsk Sieviernyj. O której godzinie się tam pojawił? Gdzie i z kim przebywał? Jaka była jego rola w tym dniu? Za co był odpowiedzialny? Czy był na lotnisku już wtedy, kiedy IŁ-76MD RA-78817, którego "zawartości" do dzisiaj nie jesteśmy pewni, robił dwa nieudane podejścia do lądowania? Czy kogoś informował o mgle, która może uniemożliwić lądowanie TU154M z Prezydentem na pokładzie?

Nic o nim nie wspomina ani Pan Dariusz Górczyński, były naczelnik wydziału Federacji Rosyjskiej w departamencie wschodnim polskiego MSZ, również przebywający w tym czasie na lotnisku, ani attache wojskowy Ambasady RP w Rosji gen. Grzegorz Wiśniewski, który również się tam znajdował, ani też nic o nim nie mówi w swoich wspomnieniach z tamtego tragicznego dnia Ambasador Polski w Rosji Jerzy Bahr, niecierpliwiący się tylko, że TU154M się spóźnia...

Przyznacie Państwo, że to zastanawiające?Wygląda na to, że Tomasz Turowski również rozpłynął się tego poranka we mgle, choć był odpowiedzialny za organizację wizyty Prezydenta RP w Katyniu. Pojawił się jednak znowu wieczorem; tym razem jako specyficzny "anioł stróż" Jarosława Kaczyńskiego:

Proces lustracyjny Tomasza Turowskiego rozpoczął się teoretycznie 02.06.2011 r., ale po kilku godzinach został utajniony i odroczony lipca. Wyłączenia jawności procesu domagał się sam Turowski:

– Kwestie tu poruszane będą dotyczyły bezpieczeństwa państwa dziś, nie z czasów PRL– stwierdził.(16)

Rozpoczałem swoją notkę od fragmentu wypowiedzi Tomasza Turowskiego w rosyjskim radiu finam.fm dnia 12.04.2010 r., przytoczonym za portalem wpolityce.pl (1). Zakończę ją również jego słowami, które wypowiedział tego dnia do rosyjskich radiosłuchaczy:

Tak więc, komentując tę tragedię, powiedziałbym, że ona jest elementem narodzenia się nowego poziomu obywatelskiej samoświadomości Polaków, ale też – jestem absolutnie tego pewien - nowym etapem stosunków pomiędzy Polską i Rosją. Dlaczego? I Rosja, i Polska należą - myślę, że z tą opinią zgodziłby się zmarły tragicznie prezydent – są przedstawicielami tej samej ogromnej judeo-chrześcijańskiej tradycji, a wielkie rzeczy w tej tradycji zawsze rodziły się we krwi.

I jestem pewien, że z tej krwi wyrośnie to, na co my wszyscy czekamy – wyrosną nowe, dobre stosunki pomiędzy Polską i Rosją.

 

 

 

(1) wpolityce.pl 10.01.2011

(2) niezależna.pl 21.07.2011

(3) wpolityce.pl 21.02.2011

(4) odpowiedźMSZ na pytania Autorów programu "Warto rozmawiać" z dn. 05.01.2011

(5) rp.pl 18.12.2010

(6) prawyprosty.net 23.02.2011

(7) radio WNET 05.01.2011

(8) Gazeta Polska 12.01.2011

(9) Nasz Dziennik 8-9 stycznia 2011

(10) Aleksander Ścios 02.03.2011

(11) MAEL konferencja 15.04.2010

(12) MAEL Томаш Туровски

(13) RDT Institut

(14) eKAi.pl 23.03.2010

(15) OSW Agata Dubas 09.02.2009

(16) rp.pl 02.06.2011 

KOMENTARZE

  • Dwa pytania zasadnicze:
    1. Czy Jarosław Kaczyński choć przez chwilę podejrzewał zamach skoro udał się do Smoleńska?
    Musiał mieć duże poczucie bezpieczeństwa albo wiedział, że zamachu nie było.

    2. Czy Jarosław Kaczyński jako Premier nie wiedział o przeszłości Turowskiego?
  • @konserwatystka
    Trudno mi odpowiedzieć za Jarosława Kaczyńskiego.
    Wydaje mi się, że jadąc do Smoleńska, nie kalkulował, robił to, co uważał za słuszne. Czy mógł wiedzieć o przeszłości Turowskiego? Wątpię. Sprawa ponoć wyszła na jaw przypadkowo, o czym pisał chociażby Fiatowiec w swojej notce:

    "Turowski mógłby przejść lustrację, gdyby nie popełnił prostego błędu. We wniosku o resortową emeryturę skierowanym do Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA podał, że służył w wywiadzie i podał datę wstąpienia do tej służby."

    http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/7311,szpieg-z-lotniska-siewiernyj

    Pozdrawiam
  • @ander
    Gdyby katastrofa napradę się wydarzyła to można by było przypuszczać.. jako jeden z wariantów, że to zamach... nieistotne czyj.
    Jesli były premier nie kalkuluje w takim momencie to BOR powinien za niego kalkulować.


    "Czy mógł wiedzieć o przeszłości Turowskiego? Wątpię"


    Żartuje sobie Pan?
    Pierwszą i podstawą wiedzą po objęciu urzędu Premiera, Prezydenta jest zapoznanie się z tajnymi aktami.
    Wie Pan jakie były pierwsze decyzje po wkroczeniu sowietów do Polski.. zabezpieczenie archiwów.. ta wiedza do dziś jest bezcenna.
    A Pan tutakie...
  • @
    .. archiwów gestapo... oczywiście.
  • @konserwatystka
    Naprawdę Pani uważa, że agent tego formatu to sobie widnieje w aktach, do których można sobie zajrzeć i już się go ma w garści?
    Jarosław Kaczyński był premierem kilka lat temu. Nikt nic nie wiedział wtedy o Turowskim.
    Pozdrawiam
  • @ander
    Naprawdę Pan uważa, że Prezydenci i Premierzy Państwa Polskiego są ciemni jak tabaka w rogu?
    Czy Pan wie na czym polega władza?
  • @konserwatystka
    Zastanawiam się, do czego Pani zmierza w tej dyskusji.
    Jeśli Pani chce udowodnić, że Jarosław Kaczyński wiedział, kim jest faktycznie Tomasz Turowski przed 10.04.2010 r, to proszę to zrobić.
    Ja zająłem się w swoim poście osobą T.T. jako organizatora wizyt 07.04.2010 oraz 10.04.2010 r - na podstawie dostępnych informacji pokazałem, że organizacją tych wizyt zajmował się wieloletni agent nie wiadomo tak na dobre jakiej służby, ale z pewnością nie pracującej dla dobra naszego kraju.
    Odpowiadając na Pani pytanie na czym polega władza: nie byłem ani prezydentem ani premierem, więc nie wiem, do jakich informacji mają dostęp. Pani wie?
    Co do "bycia ciemnym jak tabaka w rogu", chyba trochę Pani przesadziła.
    Uważam, że premier Tusk jest cwany, nawet bardzo; Jarosław Kaczyński za to bardzo dobrze radził sobie jako premier biorąc pod uwagę sytuację, w której nim był, ale jaki to ma związek z dostępem do informacji o najtajniejszych agentach prl, być może prowadzonych obecnie (a może i już wtedy) przez FSB?
    Teraz ja Panią zapytam: czy Pani uważa, że dawna agentura supertajnych komórek służb prl-owskich jest świetnie znana naszym obecnym władzom? Czy Pani wie, jak te komórki działały? Ma Pani taką wiedzę? Uważa Pani, że ta wiedza jest w jakiś "aktach", z którymi się zapoznaje każdy premier po 89 roku?
    Czy to jakiś żart?
    Tak czy owak wdzięczny bym był za odpowiedź, o co Pani tak naprawdę chodzi w Pani komentarzach, bo ta dyskusja robi się nonsensowna.
    Pozdrawiam
  • @ander
    "Jak ustaliła "Rz", Turowski, który w 1975 r. wstąpił do zakonu jezuitów, działał w Rzymie jako szpieg służb specjalnych PRL. Przypisano mu trzy kryptonimy: Orsom, Dzierżoń oraz Ritter, a także dwa numery, którymi oznaczano jego meldunki: 9596 i 10682. Z zapisów ewidencyjnych wynika, że był pracownikiem tzw. wydziału nielegalnego. Szpiegował również środowisko Editions Spotkania, opozycji demokratycznej, ale także Stronnictwa Demokratycznego. Turowski przekazywał bardzo cenne dla komunistycznego wywiadu informacje. Miał dostęp m.in. do dokumentów papieskich."
    ___________________________

    Ustaliła "Rzeczpospolita".. ustaliła na podstawie tego co podał IPN..
    .. czy sądzi Pan, że polski Prezydent, że polski Premier nie mieli dostępu do tych informacji?..że nie inetersowały ich fakty z przeszłości potencjalnych dygnitarzy przed powołaniem ich do służby Rzeczypospolitej? ... że te akta..a i inne ze zbioru zastrzeżonego leżą sobie i czekają aż " Rzeczpospolita" je wyciągnie i wtedy wielkie halo?

    Ta dyskusja jest nonsesowna.
  • @konserwatystka
    O jakiego premiera i prezydenta Pani chodzi?
    Zarzuca coś Pani Jarosławowi Kaczyńskiemu? Lechowi Kaczyńskiemu?
    Proszę to jasno napisać, łącznie z tym, o co Pani chodzi.
    Jeśli Pani nie napisze, to kończę tą nonsensowną dyskusję, bo nie mam zielonego pojęcia, do czego mam się odnieść.

    Pozdrawiam
  • @ander
    Oczywiście, że zarzucam.
    Artykuł 133 Konstytucji ust.1 pkt.2 mówi, że ambasadorów mianuje Prezydent.

    Dalej: Istnieje również tytuł ambasadora ad personam (ambasador tytularny). Tytuł taki otrzymują z reguły osoby bardzo zasłużone dla służby dyplomatycznej swojego kraju i mogą go używać niezależnie od tego, czy w danej chwili pełnią funkcję ambasadora, jako szefa misji dyplomatycznej.

    Prezydent Lech Kaczyński mianował ambasadorem człowieka o przszłości znanej w IPN jako agenta SB.

    Czy Pan uważa, że Lech Kaczyński postapił słusznie?
    Nie wiem.. nie sprawdziłam.. czy miał prawo go mianować na to stanowisko?
    Natomiast mam poważne watpliwości czy jako Prezydent wywodzący się z partii mieniącej się antykomunistyczną miał takie moralne prawo?

    I o tym piszę cały czas.
    Przepraszam jesli nie dość jasno się wyrażałam.

    Czy Pan uważa, że po "katastrofie smoleńskiej" nikt nie ma prawa niczego zarzucać panom Kaczyńskim.. czy ci panowie stoją ponad Prawem?
  • @
    Jeśli złożył kłamliwe oświadczenie lustracyjne to nie ma prawa zajmować żadnego stanowiska.. a istnieje podejrzenie, że złożył.
  • @Fotyga nominowała Turowskiego
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Ktos-podrobil-podpis-Anny-Fotygi,wid,13272977,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1cb80


    A Prezydent mianował.
  • @konserwatystka
    "Prezydent Lech Kaczyński mianował ambasadorem człowieka o przszłości znanej w IPN jako agenta SB."

    USTAWA
    z dnia 27 lipca 2001 r.
    o służbie zagranicznej.

    Art. 8.

    1. Ustanawia się, z zastrzeżeniem art. 10 ust. 2, następujące stopnie dyplomatyczne w służbie zagranicznej:
    1) ambasador tytularny,
    2) radca - minister,
    3) I radca,
    4) radca,
    5) I sekretarz,
    6) II sekretarz,
    7) III sekretarz,
    8) attaché.

    Art. 11.

    1. Stopnie dyplomatyczne, z zastrzeżeniem ust. 2, nadaje dyrektor generalny służby zagranicznej.
    2. Stopień ambasadora tytularnego, na wniosek dyrektora generalnego służby zagranicznej, nadaje minister właściwy do spraw zagranicznych.

    "Czy Pan uważa, że Lech Kaczyński postapił słusznie?
    Nie wiem.. nie sprawdziłam.. czy miał prawo go mianować na to stanowisko?
    Natomiast mam poważne watpliwości czy jako Prezydent wywodzący się z partii mieniącej się antykomunistyczną miał takie moralne prawo?"

    ?

    O ile wiem, zresztą sama Pani przytoczyła link, mianowany został przez Panią Fotygę. Czy został jej podsunięty? Czy wiedziała, z kim ma do czynienia? Ja tego nie wiem.

    Pan Tomasz Turowski pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych rozpoczął w dniu 3 maja 1993 r.

    03.05.1993 – 30.09.1993 - radca ministra w Departamencie Europy

    01.10.1993 – 29.12.1994 - doradca ministra w Departamencie Europy

    30.12.1994 - 30.11.1995 - wicedyrektor w Departamencie Europy

    01.12.1995 – 18.02.1996 - doradca ministra w Departamencie Europy

    19.02.1996 - 09.01.1998 - radca-minister pełnomocny w Ambasadzie RP w Moskwie

    10.01.1998 - 23.07.2001 - minister pełnomocny w Ambasadzie RP w Moskwie

    24.07.2001 - 11.09.2001 - starszy radca ministra w dyspozycji Biura Kadr

    12.09.2001 - 31.08.2005 - ambasador w Ambasadzie RP w Hawanie

    * Postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 26 czerwca 2001 w sprawie mianowania Ambasadora Rzeczypospolitej Polskiej Prezydent RP Pan Aleksander Kwaśniewski z dniem 1 września 2001 r. mianował Pana T. Turowskiego Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Kuby.Kandydaturę przedstawił ówczesny Minister Spraw Zagranicznych Pan Władysław Bartoszewski.

    01.09.2005-23.09.2005 - urlop poplacówkowy

    24.09.2005 - 30.10.2005 - radca-minister w dyspozycji Biura Kadr i Szkolenia

    01.11.2005 - 31.01.2007 - radca-minister w Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej

    01.02.2007 - 11.05.2007 - ambasador tytularny w Departamencie Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej

    * nadanie stopnia dyplomatycznego ambasadora tytularnego z dniem 1 lutego 2007 r. Dokument podpisany przez Ministra Spraw Zagranicznych Panią Annę Fotygę.

    11.05.2007 – rozwiązanie stosunku pracy w MSZ.

    12.05.2007 – 14.02.2010 – zatrudnienie poza MSZ.

    15.02.2010 – skierowanie na placówkę do Ambasady RP w Moskwie, stanowisko kierownika Wydziału Politycznego.

    Na podstawie: http://cablegate.salon24.pl/

    Nie wiem, dlaczego Turowski odszedł z MSZ. Nie potrafię dotrzeć do takich informacji. Czy Pani Fotyga się go pozbyła, bo zorientowała się, ze to podejrzany osobnik? Czy miała na jego temat jakieś dane? Nie wiem.
    Najlepiej byłoby sprawdzić u źródła, czyli w IPN, kiedy i w jaki sposób zorientowano się, że T.T. może być "Orosnem" czy też "9596".
    Czy mogły wiedzieć o tym wcześniej służby podlegające Jarosławowi Kaczyńskiemu? Nie wiem. Jeśli wiedziały, to czy go ostrzegały? Nie wiem.


    "portal.arcana.pl: Czy w procesie rekrutacji na ważne stanowiska państwowe pomija się procesy lustracyjne? Jak mogło być w tym wypadku?

    S.C.: Wstępny proces lustracyjny opiera się w zasadzie na dwóch elementach - oświadczeniu urzędnika i weryfikacji tego oświadczenia przez IPN. To system wadliwy, ale taki jest stan prawny. "

    S.C. - Sławomir Cenckiewicz

    na podstawie: http://blogmedia24.pl/node/42305

    "Czy Pan uważa, że po "katastrofie smoleńskiej" nikt nie ma prawa niczego zarzucać panom Kaczyńskim.. czy ci panowie stoją ponad Prawem?"

    Nie, szanowna Pani. Ja uważam, że nikt nie stoi ponad prawem. Dla Pani informacji: nie jestem z PiS, nie mam nic wspólnego z PiS jako organizacją.
    Uważam natomiast, że aby kogoś o coś oskarżać, trzeba mieć przynajmniej jakieś poszlaki. Proszę sobie przejrzeć moje wcześniejsze artykuły, wtedy zorientuje się Pani, jak to wygląda w moich tekstach: o co i kogo oskarżam i jakie mam na to poszlaki.

    Jeszcze raz wyrażę swoje zdanie an temat TT: to prawdopodobnie był/jest jeden z najgroźniejszych i najbardziej tajnych agentów prl, a być może również służb sowieckich. Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby taki agent został podany na tacy Panom Kaczyńskim. Tego typu agentura to nie jest zabawa dla dzieci w chowanego.

    Jeszcze raz powtórzę pytanie z poprzedniego komentarza:

    Czy Pani uważa, że dawna agentura supertajnych komórek służb prl-owskich była świetnie znana Panom Kaczyńskim? Czy Pani wie, jak te komórki działały? Ma Pani taką wiedzę? Uważa Pani, że ta wiedza jest w jakiś "aktach", z którymi się zapoznaje każdy premier po 89 roku?

    I dodam kolejne: jeśli TT pracował dla KGB, a są na to poważne poszlaki (czytała Pani załączone linki przeze mnie do tekstu? Odsłuchała Pani choćby wywiad z p. Piotrem Jeglińskim?), to uważa Pani, że KGB pozwoliłoby na to ot tak sobie, żeby Jarosław Kaczyński wiedział, jaką mają agenturę byłą czy też obecną (bo tego też nie można wykluczyć) w Polsce??

    Jeszcze raz powtarzxam: jeśli Pani wie o jakiejś istniejącej liście absolutnie wszystkich agentów prl czy też kgb przebywających w Polsce, o której wie Jarosław Kaczyński jako były premier, to proszę się tą wiedzą podzielić.

    Swoją drogą, TT nie był żadnym wybitnym ani jedynym dygnitarzem, który był/jest podejrzewany o pracę dla byłych służb prl:

    "Okazało się, że liczba funkcjonariuszy i agentów w służbie zagranicznej może sięgać nawet 10 proc. Wprawdzie w MSZ zatrudnionych jest prawie 5 tysięcy osób, jednak lustracji podlegają wyłącznie członkowie służby zagranicznej, która na 30 czerwca tego roku liczyła 2871 osób. Nie wszystkie te osoby są objęte obowiązkiem składania oświadczeń. Zwolnieni z tego są najmłodsi dyplomaci, którzy urodzili się po 30 czerwca 1972 roku.

    Z analizy listy osób, które przyznały się do współpracy i służby w komunistycznej bezpiece, oraz tych, których IPN podejrzewa o kłamstwo lustracyjne, wynika, że aż 27 osób osiągnęło najwyższy w polskiej dyplomacji stopień ambasadora tytularnego. Większość z nich to dyplomaci, którzy stoją lub w przeszłości stali na czele polskich placówek dyplomatycznych i pełnili kluczowe funkcje w centrali MSZ.

    Są wśród nich opisywani już przez "Rz" ambasadorzy Tomasz Turowski, który jako oficer SB wstąpił do zakonu i szpiegował m.in. Watykan, oraz Jarosław Spyra – syn asa wywiadu PRL Eugeniusza Spyry, który po ujawnieniu, że on również służył w SB, musiał wrócić z Limy w Peru, gdzie stał na czele polskiej placówki.

    Wśród ambasadorów tytularnych są osoby, które również w tej chwili pełnią funkcje kierownicze na placówkach. Do służby lub współpracy z bezpieką przyznali się m.in. Andrzej Krawczyk, ambasador w Bratysławie, Bogusław Ochodek, stojący na czele polskiej placówki w Ramallah w Autonomii Palestyńskiej, Janusz Skolimowski, ambasador w Wilnie, Stanisław Smoleń, kierujący placówką w Bagdadzie."

    http://www.rp.pl/artykul/55271,692302-Uwazam-Rze--222-dyplomatow-z-bezpieki-PRL.html

    Jak Pani widzi, samych ambasadorów tytularnych podejrzewanych o współpracę ze służbami prl jest 27.

    Tak przy okazji: ambasador tytularny to STOPIEŃ, wytłumaczenie było przywołane w podanych przeze mnie fragmentach ustawy.

    Na koniec:
    Nie wiem, jak i kiedy dokładnie IPN doszedł do tego, ze TT był "Orsonem" czy też"9596" - jak się o tym dowiem, z pewnością o tym napiszę. Nawet, jeśli się okaże, że wiedziano o tym już w 2005, 6 czy 7 roku.
    Natomiast, jeśli się okaże, że nie wiedziano wtedy, kim dokładnie jest TT, to Pani napisze również o tym artykuł.

    Pozdrawiam
  • @ander
    Przede wszystkim nie oskarżam.. nie jestem sądem.

    "Prezydent Lech Kaczyński podkreślił, że mianowanie ambasadorów wymaga stuprocentowej akceptacji głowy państwa"
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,L-Kaczynski-w-Polsce-to-prezydent-mianuje-ambasadorow,wid,11042191,wiadomosc.html?ticaid=1cb85



    "Czy Pani uważa, że dawna agentura supertajnych komórek służb prl-owskich była świetnie znana Panom Kaczyńskim? Czy Pani wie, jak te komórki działały? Ma Pani taką wiedzę? Uważa Pani, że ta wiedza jest w jakiś "aktach", z którymi się zapoznaje każdy premier po 89 roku? "
    _________________________

    Tak uważam.
    Nie wiem jak działaly.
    Tak, ta wiedza jest zawarta w zbiorze zastrzeżonym i jest dostępna każdemu premierowi i każdemu prezydentowi.

    "jeśli TT pracował dla KGB, a są na to poważne poszlaki "
    __________________

    Tego nie wiemy i o tym nie mówimy.. mówimy o agencie SB, który prawdopodobnie skłamał w oświadczeniu lustracyjnym.. przynajmniej tak uważa IPN i wszczął proces, który będzie tajnym procesem.
  • @
    http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm

    Artykuł 133 pkt.1 i 2.
  • @konserwatystka
    Prezydent nie mianuje ambasadorów tytularnych.
    Przytoczyłem Pani odpowiednią ustawę.
    Ambasador tytularny to stopień, a nie faktyczna funkcja ambasadora w danym kraju.
    W zasadzie nie odniosła się Pani do moich argumentów i nie zaprezentowała Pani, na czym opiera Pani swoją wiedzę nt zbioru zastrzeżonego oraz tego, co w nim jest.
    Jeśli chodzi o Pani odpowiedź "tak uważam" na moje pytanie, czy agentura w całości była/jest znana Jarosławowi Kaczyńskiemu - pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu.
    Moim zdaniem nie jest znana - dlaczego, starałem się to wyjaśnić i przytoczyłem w poprzednim komentarzu teksty, którymi to argumentowałem.
    Pozostańmy w takim razie przy swoich zdaniach.
    Dziękuję za dyskusję.
    Pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej