Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
184 posty 938 komentarzy

Zamachowcy chcą nas skłócić.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tragedia Smoleńska wydaje się być daleka od wyjaśnienia. Skrótowo opiszę, jaka sytuacja na obecną chwilę panuje w kwestii oficjalnych śledztw, mających prowadzić do ustalenia jej przyczyn; wydaje mi się jednak, że każdy, kto logicznie myśli i potrafi wyciągać wnioski, już dawno się zorientował, że tak naprawdę żadne poważne śledztwo nie jest ani nie było prowadzone.

 Czym dysponujemy? 

Piszę „my”, mając na myśli osoby, które próbują dotrzeć do prawdy o Tragedii Smoleńskiej w sposób niezależny od instytucji i władz rosyjskich i polskich:

 

1. Raportem MAK – który jest ZAMKNIĘTY i SPRAWA JEST ZAKOŃCZONA.

Polskie uwagi do niego w większości nie zostały uwzględnione.

 

2. Śledztwem prowadzonym przez rosyjską prokuraturę – praktycznie nic o nim nie wiemy.

 

3. Śledztwem prowadzonym przez komisję Millera – dzięki niej zostały ujawnione nagrania z wieży kontroli lotów w Smoleńsku, ale jaką mamy gwarancję, że to są wszystkie nagrania lub też, że nie zostały sfałszowane? Co jeszcze robi komisja Millera, aby wyjaśnić przyczyny katastrofy? Eksperyment z TU154 102 jest przesuwany o kolejne tygodnie i miesiące. Jak ma w ogóle zamiar zamknąć swoje śledztwo ta komisja, skoro do tej pory nie ma do dyspozycji większości dowodów z miejsca zdarzenia? Na podstawie kopii dokumentów otrzymanych od MAK-u? A co z dokumentacją NIE OTRZYMANĄ? Każdy z nas zna uwagi polskie do raportu MAK, ta lista robi wrażenie.

 

4. Śledztwem prowadzonym przez polską prokuraturę...

Cisną mi się na usta od razu mocne słowa, szczególnie po przeczytaniu informacji, że prokuratorzy spędzili dziesiątki godzin nad nagraniami kamer przemysłowych z Okęcia, aby znaleźć potwierdzenie kłótni gen. Błasika z kpt. Protasiukiem, czy też sprawę traktowania wraku przez prokuraturę, który najwyraźniej nie jest dla niej dowodem w sprawie. A tak ogólnie, to zastanawiam się, czy mam ostatnio zaniki pamięci, bo wydaje mi się, że prokuratura miała się częściej spotykać z dziennikarzam i rodzinami ofiar, aby przedstawiać postępy w śledztwie i tłumaczyć wątpliwości, nieprawdaż?

 

5. Śledztwem, choć trudno tak to nazywać ze względu na posiadane instrumenty działania, prowadzonym przez Zespół Parlamentarny Pana Macierewicza. Dzięki niemu i w zasadzie tylko dzięki niemu coś się dzieje: mamy zeznania Wiśniewskiego oraz pracowników Kancelarii Prezydenta; szkoda tylko, że z zeznań Pana Wiśniewskiego do tej pory na stronie Zespołu (do dzisiaj) nie ma zamieszczonych stenogramów.

 

Podsumowując:

 

A. Mamy raport MAK, który winę zrzucił na polskich pilotów koncentrując się na naciskach

jest w nich sporo danych technicznych, ale NIE ODPOWIADAJĄ ONE NA PYTANIE DLACZEGO SAMOLOT ZNALAZŁ SIĘ W MIEJSCU, W KTÓRYM NIE POWINIEN SIĘ ZNALEŹĆ I PRZEDE WSZYSTKIM DLACZEGO SAMOLOT SPADŁ.

 

B. Polskie uwagi do raportu MAK – można z nich wyciągnąć kilka ciekawych wniosków.

 

C. Stenogramy z czarnych skrzynek - kilka wersji, bez wersji ostatecznej ze strony polskiej.

 

D. Nagrania z wieży kontroli lotów w Smoleńsku.

 

E. Kilka filmów, co do których nikt z nas nie jest pewien, czy nie zostały zmontowane lub zmanipulowane.

 

F. Sporo zdjęć (również wiele podejrzeń manipulacji), ale bez zdjęć satelitarnych z dnia 10.04.2011

 

G. Zeznania Wiśniewskiego oraz niektórych innych osób, m.in. pracowników Kancelarii Prezydenta.

 

Na tej podstawie próbujemy analizować i wyciągać wnioski – i nie jest to łatwe, bo co i rusz mamy kolejne „wrzutki”, próbujące sprowadzić to niezależne śledztwo na manowce oraz nieustającą aktywność „przeszkadzaczy”, których jedynym celem jest rozbijanie dyskusji i ANTAGONIZOWANIE OSÓB PRÓBUJĄCYCH DOJŚĆ DO PRAWDY.

 

Mamy już jednak coś, co jest najcenniejsze:

 

H. OLBRZYMIĄ PRACĘ WYKONANĄ PRZEZ WIELE OSÓB PRÓBUJĄCYCH DOJŚĆ DO PRAWDY O TRAGEDII SMOLEŃSKIEJ – zarówno tworzących spójne hipotezy jak i je komentujących.

 

W tej chwili można przyjąć, że znajdujemy się na następującym etapie:

 

Hipoteza 1M – zamach został przeprowadzony w miejscu, które jest uznawane za oficjalne miejsce katastrofy.

Jak?

Odpowiedzi jest w tej chwili co najmniej kilka i za każdą z nich stoją konkretne argumenty:

- błędne naprowadzanie przez wieżę

- błędne dane dotyczące faktycznej pozycji samolotu na podejściu do lotniska

- użycie fałszywych NDB

- spowodowanie jakiegoś rodzaju uszkodzenia samolotu - wybuch, awaria niektórych urządzeń, meaconing

 

Hipoteza 2M– miejsce oficjalnie uznawane za miejsce katastrofy zostało zainscenizowane, a faktycznie zamach miał miejsce gdzie indziej: być może w bezpośredniej bliskości Siewiernego, a być może w zupełnie innym miejscu.

 Jak i gdzie?

Tu również jest kilka wniosków, choć odpowiedź na pytanie jak i gdzie, a szczególnie gdzie, jest praktycznie w tej chwili niemożliwa. Są jednak mocne przesłanki potwierdzające tę hipotezę:

- manipulacje czasem katastrofy

- sprzeczne zeznania świadków (np. Wiśniewski vs oficjalnie podane godziny prowadzenia akcji ratunkowej)

- praktycznie brak materiałów z wylotu delegacji z Okęcia

- brak ochrony BOR na lotnisku w Smoleńsku

- manipulacje stenogramami

- zerwana linia energetyczna – niemożliwe, jeśli trzymać się raprotu MAK

- brak rzetelnej dokumentacji fotograficznej z oficjalnego miejsca katastrofy

- brak określenia w raporcie MAK rzeczywistych przyczyn katastrofy:

 

PAMIĘTAJMY, ŻE MAK W SWOIM RAPORCIE POMINĄŁ SPRAWĘ KOMENDY ODEJŚCIA Z WYSOKOŚCI DECYZJI WYDANĄ PRZEZ KPT. PROTASIUKA!

 

Z pewnością nie wyczerpałem tutaj w pełni możliwości, które są rozpatrywane; starałem się podać najważniejsze, nie wykluczam hipotezy 2T lub jakiejś jej możliwości powiązania z 1M lub 2M, ale to tymi dwoma ostatnimi hipotezami postanowiłem się zająć w mojej notce.

 

Jest też jedna kwestia, bardzo istotna, która dotyczy obydwu hipotez, w zasadzie nadrzędna:

 

SPRAWA ROZDZIELENIA WIZYT W KATYNIU.

 

Czy muszę tutaj coś dodawać? Chyba większość z nas ma nadzieję, że sprawa ta zakończy się wyrokami sądowymi.

 

Przechodzę jednak do meritum mojej notki:

 

Ostatnio, przynajmniej na salonie24, dało się wyczuć wyraźny antagonizm pomiędzy zwolennikami hipotezy 1M a 2M; nie będę przytaczał argumentacji, zainteresowani wiedzą, o co chodzi.

 

Do czego zmierzam? Jest kilka spraw, których wyjasnienie mogłoby pomóc nam wszystkim, aby którąś z tych hipotez zamachu z dużym prawdopodobieństwem wykluczyć i w ten sposób zacząć przybliżać się do prawdy o tragedii Smoleńskiej, przy założeniu, że czarne skrzynki, wrak i inne dowody pozostają w dyspozycji Rosjan i nie wiadomo kiedy i czy kiedykolwiek zobaczymy je w Polsce; a nawet jak zobaczymy, to czy zamachowcy nie umozliwią ich rzetelnego zbadania.

 

Mam na myśli dwie podstawowe sprawy:

 

 1. OKĘCIE– świadkowie, nagrania audio, wideo, częściowa dokumentacja samolotu (awarie, remonty, również remont na kilka dni przed tragedią przeprowadzony przez ekpię z Samary w Warszawie !), praca służb newralgicznego dnia odpowiedzialnych za kontrolę i bezpieczęństwo, dokumentacja pracy tych służb (rejestratory, zapisy), praca służb we wcześniejszym okresie (chociażby dlaczego nie było inspekcji na lotnisku w Smoleńsku przed wizytami) – ustalenie, czy delegacja faktycznie wyleciała samolotem TU154, ustalenie godziny wylotu obydwu samolotów, ustalenie, jak ten lot był monitorowany i przez kogo

 

 2. Zamontowany w TU154 101 FMS UNS-1D z systemem TAWS oraz zapisane przez te urządzenie dane – wg opinii wielu z nas, zwolenników i jednej, i drugiej hipotezy, przy dostępie do tych danych możliwe by było określenie, czy miejsce tragedii pokrywa się z miejscem oficjalnie uznawanym za takowe przez MAK; urządzenie to było badane i dekodowane w USA, byli przy tym przedstawiciele strony polskiej (przynajmniej tak wynika z raportu MAK i danych ze strony MAK, choć i do tego trzeba podchodzić ostrożnie); nie wiadomo jednak, czy polscy śledczy mają te dane, z pewnością ma je jednak producent urządzenia, czyli firma Universal Avionics.

 

To wykluczenie, oczywiście z pewnym dużym prawdopodobieństwem, nie będzie oznaczać, że ktoś z nas wykonał niepotrzebną pracę lub był w błędzie:

 

PRZECIEŻ WSZYSCY DOBRZE ZDAJEMY SOBIE SPRAWĘ ZE SKALI ZAFAŁSZOWAŃ W RAPORCIE MAK, GIGANTYCZNEJ ILOŚCI FAŁSZYWYCH INFORMACJI DOTYCZĄCYCH KATASTROFY ORAZ PRAKTYCZNYM BRAKU DZIAŁAŃ ZE STRONY POLSKICH WŁADZ I INSTYTUCJI W TEJ SPRAWIE.

 

Szanujmy siebie nawzajem. Przecież wiemy, kim jesteśmy. Możemy sobie prześledzić wzajemnie nasze wpisy, choć oczywiście „przeszkadzacze” też budują sobie odpowiednią „legendę”. Możemy jednak popatrzeć na nasze wnioski: z czego wynikały, jakie były ich przesłanki, jak do nich doszliśmy i dlaczego uważamy tak, a nie inaczej. Dyskutujmy między sobą merytorycznie, pomimo nieustannej pracy „przeszkadzaczy”. Nie obrażajmy się na siebie. Nie traktujmy siebie, jak nieuków – wiedza nie jest nikomu dana raz na zawsze, wszyscy do niej jakoś dochodziliśmy. Natomiast wszyscy wiemy, że z dużym prawdopodobieństwem był to ZAMACH - inaczej byśmy się tym nie zajmowali.

 

A ZAMACHOWCY CHCĄ NAS PODZIELIĆ. SKŁÓCIĆ. PORÓŻNIĆ. DLACZEGO?

ODPOWIEDŹ JEST OCZYWISTA.

 

Tak więc – nie dajmy się podzielić.

 

Wiem: nie jest to łatwe, wielu z nas jest już zmęczonych tą sytuacją, tymi ciągłymi fałszywymi lub częściowo prawdziwymi wrzutkami, co zresztą jest jednym z celów zamachowców - zniechęcić nas do zajmowania się Tragedią Smoleńską.

 

Nie oczekuję „cudów”, nie jestem naiwny, wiem również, w jakim kraju mieszkam; cuda to obiecywał pewien pan, który, mam nadzieję, pewnego dnia przestanie przeszkadzać w wyjasnieniu tej sprawy, a może nawet poniesie za doprowdzenie do tej tragedii odpowiedzialność.

 

Mój wpis to coś w rodzaju ostrzeżenia, a jednocześnie prośby do nas wszystkich, wynikającej z przekonania, że potrafimy ze sobą współpracować, pomimo dzielących nas różnic i odmiennego być może spojrzenia na sposób i miejsce przeprowadzenia zamachu.

 

KOMENTARZE

  • @
    POlscy pomocnicy zamachu smolenskiego,byli na Okęciu. Mnie bardziej przekonuje hipoteza dwóch miejsc.Brak świadków, ciał ,sładów po przenieszcznie samolotu i jego części po podłożu,Zdjęć z satelitarny jak z helikopterów i samolotów które przelatywały nad miejscem mistyfikacji.
  • @Adam Jankowski
    Czasami odnoszę wrażenie, że taki był cel Rosjan: macie wiedzieć, że był zamach, ale nigdy nam tego nie udowodnicie.
    Taka przestroga na przyszłość.
    Co do polskich pomocników na Okęciu i gdzie indziej - mam identyczny pogląd.
    Dziękuję za komentarz, pozdrawiam
  • Apel - Szanujmy wzajemnie hipotezy !
    W końcu ich twórcy należą do tego samego obozu i to one są dowodem, że nie wszyscy Polacy są bezmyślnym stadem, prowadzonym na postronku PO.
    Niech dochodzenie - różnymi drogami - do prawdy o tragedii smoleńskiej nie zamienia się w jabłko niezgody bo tylko na to czekają ci, którzy tą prawdę starannie ukrywają.
    Takie swary przedłużają tylko czas bezkarności tych, którzy maczali w niej palce.

    PS. Myślę, że nadal jest otwarta kwestia - kto w nocy z 9 na 10 kwietnia 2010 r., przed wylotem do Smoleńska miał dostęp do samolotu na Okęciu, czy osoby te są znane i przesłuchane?
  • @contessa
    Sprawa Okęcia, czy tez szerzej, nadzoru i odpowiedzialności przed wylotem i podczas samego lotu, wydaje się być kluczowa.
    Przytoczę tu wczorajszy komentarz Sceptycznego Wierzyciela z salonu, bo wydaje mi się, że zwrócił uwagę na bardzo ważną sprawę:

    "Proszę przejrzeć rozmowę kpt. Protasiuka z dyr. Kazaną i początek rozmowy kpt. Protasiuka z wieżą.
    Także, rozmowę z Mińskiem.
    Jeśli stenogramy są w miarę ciągłe, to mają jedną ciekawą cechę: zero śladów rozważań nad tym, czy próbować próbnego podejścia, czy nie.
    Mińsk ostrzega krótko po ósmej czasu Warszawy: mgła. Załoga - tylko się lekko dziwi, że mgła, ale to wcale nie powoduje rozważań nad tym, czy lądować, czy odejść. Ta sprawa wcale nie jest analizowana w stenogramach. Nie ma rozważań, zdziwienia, czy wydania dyspozycji przez kapitana dla załogi - w sytuacji - wszak ekstremalnej.
    Gdy przychodzi do kokpitu dyr Kazana - kpt. Protasiuk oznajmia gotowy scenariusz próbnego podejścia. Kiedy i jak powstał ten scenariusz? Najwyraźniej - przed rozpoczęciem zapisu CVR.

    Pytanie: od kogo i kiedy kpt. Protasiuk dowiedział się o złych warunkach pogodowych? Kiedy zdecydował, że należy podjąć próbne lądowanie, poinstruował załogę o tym, co planuje? Czy mógł to zrobić bez konsultacji z Warszawą?

    Zwracam uwagę na wywiad Górczyńskiego z września, który twierdzi, że polskie służby dyplomatyczne były poinformowane o złej pogodzie i już organizowały lądowanie w Mińsku. Nie sądzę, by relacje dyplomatów: Bahra, Górczyńskiego i Litwina - były całkiem poziome, bez udziału centrali.

    Zwracam uwagę na to, że "Logika" nakazała płk. Krasnokutskiemu dokładnie taki scenariusz "próbnego podejścia", jaki przekazał dyr. Kazanie kpt. Protasiuk ok. 8:20-8:25.

    Przypadkowa zbieżność?

    Wątpię.

    Kpt. Protasiuk musiał z kimś skonsultować decyzję o tym co robić w tak trudnej sytuacji. To - po pierwsze - kwestia procedur, a po drugie - asekuracja oficera. Sam z siebie miałby łamać procedury? Niemożliwe.

    Dlatego, sądzę, że kpt. Protasiuk winien mieć aprobatę dla "próbnego podejścia" z góry. Inaczej - ryzykowałby dyscyplinarką, a może nawet sprawą karną.

    Być może, to właśnie jest powód, dla którego tak mocno (i z pomocą kłamstw) lansowana jest wersja o presji w wykonaniu gen. Błasika, na którą - dowodów brak.

    Więc może - to nie gen. Błasik nakazał "próbne podejście" a ktoś w Warszawie, po konsultacjach z kimś nad "Logiką"? "

    Pozdrawiam serdecznie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej