Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
184 posty 938 komentarzy

Zajączek przygotowuje się na piątek.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

     Zajączek siedział na polance, dłubiąc sobie w nosie. Miał poważny orzech do zgryzienia i żałował, że nie nie może choć na chwilę zamienić się w wiewiórkę. Co ja mam z nim zrobić? - już od kilku dni to pytanie kołatało mu się po głowie i za żadne skarby świata nie mógł na nie znaleźć rozsądnej odpowiedzi. Najlepiej by było, żeby suseł sam okazał choć trochę godności i oświadczył, że wypisuje się z zarządu lasu...  Jakoś najwyraźniej nie ma jednak zamiaru zachować się honorowo. Tyle razy już zawalił, że to przechodzi nawet ludzkie pojęcie... A on, zajączek, cały czas go bronił, jakby faktycznie mu na nim zależało. Głupota... Co z tego, że wierny? W sprawach obrony lasu przed szkodnikami był i nadal jest dyletantem, tego nie dało się już dłużej ukrywać...

     Różne rzeczy można gawiedzi wmawiać, można nawet susła sprytnie od czasu do czasu przebrać, pokazywać go w LeśnejTV w we wspaniałym mundurze, ale przecież nikt normalny na dłuższą metę nie da się przekonać, że rysie jedzą trawę i korzenie... - zajączek westchnął i spojrzał w niebo; niestety, stamtąd raczej nie należało się spodziewać pomocy...

     Najgorsze, że niedźwiedź też się wypiął na sprawę. Niby go to nie dotyczy, bo formalnie przecież nie mieszka w lesie, ale wszyscy wiedzą, że ma tutaj swoich zaufanych, a może i jakieś ukryte legowisko... Mógłby podpowiedzieć, jak z tego wybrnąć. A tak, jak zwykle, wszystko muszę dźwigać na swoich barkach. No tak, w sumie przecież sam tego chciałem... - zajączek podrapał się po głowie, przypominając sobie, jak się po kolei pozbywał z zarządu kolegów.

     Mam iść z tym do gajowego? Od kiedy dostał wreszcie we władanie tą leśniczówkę, to mu woda sodowa uderzyła do głowy... Chodzi i opowiada takie głupoty, że ręce opadają... Jak w zeszłym roku zrobił wykład na temat siekania bigosu, to do tej pory się z niego śmieją... Nie, na niego nie ma co liczyć. Zresztą, nie wiadomo, co on tam szykuje. Niby był taki potulny, mówił, że już nie poluje, że będzie budował zgodę między mieszkańcami lasu, ale kto wie, co mu tam w tej główce kiełkuje... Może liczy na to, że przez tego susła dobiorą się i do mnie? - zajączek wydął wargi i splunął na trawę.

     Niedoczekanie...

     Dobra, zrobię tak. Teraz nie ma mowy, aby suseł wyleciał z rady. Na zebraniu rady lasu pojadę po tych oszołomach, co to go chcą odwołać, tak, jak zwykle; znowu się wpienią, a LeśnaTV już to odpowiednio pokaże, wszyscy znowu zdurnieją. No i może coś się wrzuci jeszcze ekstra, żeby gawiedź zajęła się czymś innym? Jak na razie zawsze to się udawało...

    Pora w takim razie na wizytę u lisa, mojego cichego wspólnika. Ten to ma zawsze dobre pomysły, choć ostatnio przegiął z tą kasą dla kaczek, jakoś to nie chwyciło... Teraz musi się bardziej postarać: jakby nie było, to ja mu płacę, a nie on mi... - zając ocknął się wreszcie z bezruchu i zadowolony ze swojego pomysłu długimi skokami popędził w stronę nory swojego doradcy.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej